-
Inspiracja
-
Spekulacja
-
Akcja
-
Publikacja
Komentarz został zapisany. Będzie widoczny w ciągu kilku minut.
Wystąpił błąd, komentarz nie został zapisany. Spróbuj ponownie później.
Kto zaprzeczy, że dobrze jest znać samego siebie, ale sprawa to nie prosta? Kto zaprzeczy, że inspiracją może być wszystko? Kto zaprzeczy, że po inspiracji przychodzi pora na hipotezy robocze? Kto zaprzeczy, że hipotezy należy sprawdzać i to na różne sposoby? Itp. itd.
A może przeszedłby Pan jednak do diabła siedzącego w szczegółach?
By dotrzeć do diabła, także tego siedzącego w szczegółach, trzeba siedmiu poziomów:

Inaczej: siedmiu "gęstości". Gęstość to rodzaj stanu skupienia energii. Na najniższym poziomie mamy po prostu materię. Na najwyższym - czystego ducha. Pisząc ten komentarz, piszę przede wszystkim z poziomu trzeciego, tego materialnego choć obdarzonego pewną, zmienną zresztą, dozą świadomości i inteligencji. Inspiracja pochodzi zwykle z poziomu czwartego aż po szósty.
Podzielam pana pogląd na temat dzielenia się , choć ukrywanie myśli nie jest konieczne, bo i tak nasze myśli znajdują się w Świadomości Powszechnej i Polu Powszechnym i zawsze mogą trafić do innych w róznych okolicznościach.
Podzielam również pana pogląd na pański system bycia, który utożsamiam ze swoim, choć nie mogę się z panem równać w dziedzinie nauki i osiągnięć.
U mnie jednak Inspiracją jest moja intuicja, ktora pomaga mi rozumieć wiele spraw, z którymi się ostatnio stykam.Lubie czytać pana wpisy, bo inspirują mnie do poszukiwania literatury w sprawach moich przemyśleń.W moim przypadku literatura jest głównym źródłem mego poznania i na jej podstawie rozumienie systemu życia i systemu bycia układa mi sie w całość, modyfikowaną po zdobyciu nowych informacji.
A dzielenie się swoimi przemyśleniami uważam za pożyteczne doświadczenie, zdając sobie sprawę z tego,ze ukrywanie myśli nie jest już tak skuteczne, jak w dobie niewiedzy.
Martwi mnie tylko,że młodzież jest celowo ogłupiana przez media na całym świecie i postęp nie jest taki jaki mógłby być.
Pozdrawiam.
Któż zaprzeczy? Wielu zaprzeczy - jeśli nie słowami, to działaniem. Bowiem są ludzi z dominujacym centrum ruchowym. Ci działają bez inspiracji i bez spekulacji. Refleksja, jeśli w ogóle przychodzi, przychodzi potem.
Są ludzie z dominujacym centrum intelektualnym. Ci spekulują i, czasem, publikują, jednak unikaja działania. Sa ludzie z dominujacym centrum emocjonalnym. Ci "przezywają" - nie wiedząc dlaczego i nie wiedząc jak te przeżycia przekształcić w skuteczne działanie.
Zatem mój sposób bycia jest tylko pozornie niekontrowersyjny. Niejeden artysta na przykład, tworzy choć nie wie dlaczego i po co tworzy.
/Martwi mnie tylko,że młodzież jest celowo ogłupiana przez media na całym świecie i postęp nie jest taki jaki mógłby być./
A kto powiedział, że przez ucho igielne ma przejść wielu?
Któż zaprzeczy? Wielu zaprzeczy - jeśli nie słowami, to działaniem
_______________________
Tym okrągłym zdaniom, które Pan w notce napisał, to raczej myślę, że wątpię.
Gewura interpretowana jest tradycyjnie jako sefira sądu. Należy Pan do tych, co przygotowują się do sądzenia aniołów? [1Kor, 6.3]
A tak w ogóle to drzewo życia na tym diagramie, gdzie ma dół, a gdzie górę? Bo z Pana wypowiedzi wynika, że gęstości z wyższymi numerkami są "wyższe", a są na dole.
Ja prosty człowiek jestem, niewtajemniczony, i mnie trzeba palcem pokazywać.
/A tak w ogóle to drzewo życia na tym diagramie, gdzie ma dół, a gdzie górę? Bo z Pana wypowiedzi wynika, że gęstości z wyższymi numerkami są "wyższe", a są na dole./
Bo trzeba wiedzieć, że ci od dzrewa życia mieli poprzewracane w głowach!
Bo trzeba wiedzieć, że
________________
A skąd ta wiedza? Trzeba wiedzieć i już, czy da się to jakoś "sprawdzać bezlitośnie"?
System powinno się odkrywać bo jest tylko jeden. NIe wymyślać "sobie" bo to "udziwnienie" odstępstwo od archetypowego wzorca - więc osłabianie siebie. A System jest potężny i złożony ,choć na prostych zasadach u podstawy się opiera. Siedem gęstośći to 7 częstotliwości w jednej oktawie. Liczba 7. (Gurdżajew), Siedem możliwych ciał - od fizycznego do duchowego. pomiedzy 7 ciałami po 2 kanały wiec 12 kanałów.(Podwodnyj) Znaki zodiaku to te kanały. 6 zstępujących od Barana do Panny - i 6 wstępujacych od Wagi do Ryb. te kanały to owe 2 węże energii. po dwuch stronach ciała. W centrum "serce" elektrownia organizmu. po prostu silnik pomiędzy dwoma biegunami. krążace planety to generatory - zasilajazmiennie poszczegolne kanały. Wiara w to nie ma tu nic do rzeczy. Wiara to nieuzasadnione przekonanie o "prawach" najczęściej bez żadnej wiedzy. To po prostu fizyka. Najstarsza i całościowa. Pozdrawiam.
2010-02-07 14:42Oczywiście "obcy" mają obce nam systemy bycia. O czym można się dowiedzieć z odświeżonej właśnie witryny Richarda Dolana.
2010-02-07 14:50Najstarsza i całościowa
__________________________
Jak to się stało, że ten najstarszy i całościowy system wiedzy tak się jakoś zatracił, zagubił i w ogóle. Znaczyłoby to, że nawet najstarsza i całościowa wiedza niczego nie gwarantuje.
Po takiej "inspiracji", aczkolwiek nie poddanej jeszcze "bezlitosnemu sprawdzeniu", to się odechciewa nawet blogi czytać i człowiek zaczyna mieć chęć na piwo.
/Po takiej "inspiracji", aczkolwiek nie poddanej jeszcze "bezlitosnemu sprawdzeniu", to się odechciewa nawet blogi czytać i człowiek zaczyna mieć chęć na piwo./
No właśnie. Jest to świetny przykład jak jesteśmy łatwo ściagani w dół. Ci co nie opanowali sztuki samoobserwacji pójdą na piwo, albo i na dwa. Nawet ci co ją opanowali, ale nie potrafią alboe nie chcą, ale nie mają wystarczających wewnętrznych zasobów energetycznych, zaobserwują i .... tez pójdą na piwo.
- Co ty tu robisz? - spytał Pijaka, którego [Mały Książę] zastał siedzącego w milczeniu przed baterią butelek pełnych i baterią butelek pustych.
- Piję - odpowiedział ponuro Pijak.
- Dlaczego pijesz? - spytał Mały Książę.
- Aby zapomnieć - odpowiedział Pijak.
- O czym zapomnieć? - zaniepokoił się Mały Książę, który już zaczął mu wsółczuć.
- aby zapomnieć, że się wstydzę - stwierdził Pijak, schylając głowę.
- Czego się wstydzisz? - dopytywał się Mały Książę, chcąc mu pomóc.
- Wstydzę się, że piję - zakończył Pijak rozmowę i pogrążył się w milczeniu.
Mały Książę zakłopotany ruszył dalej.
"Dorośli są naprawdę bardzo, bardzo śmieszni" - mówił sobie po drodze.
[Antoine de Saint Exupery, "Mały Książę"]
Jak to się stało, że ten najstarszy i całościowy system wiedzy tak się jakoś zatracił, zagubił i w ogóle.
Ten system nie ma być "reklamowany' tylko ma działać i Działa.
"Znaczyłoby to, że nawet najstarsza i całościowa wiedza niczego nie gwarantuje."
odp: jak wyżej - gwaranuje działanie - "rzeczy są takie jakie są"
"Po takiej "inspiracji", aczkolwiek nie poddanej jeszcze "bezlitosnemu sprawdzeniu", to się odechciewa nawet blogi czytać i człowiek zaczyna mieć chęć na piwo."
odp: jednym się odechciewa , innym zachciewa.
NIe zwrócilem uwagi ,napominając o "czestotliwaociach , na interwały. Są dwa. to takie "przerwy" W ciele człowieka są tam gdzie mają być. pomiedzy poziomem 3 a 4 i pomiedzy 5 a 6. poziom 3 to "góra" brzucha, a 5 to góra klatki piersiowej. interwał nr 1 odpowiada przeponie , interwał nr 2 oddziela klatkę od głowy i odpowiada szyi. to głowny podział ciała. czesc 1 - trzewia, czesc - 2 klatka piersiowa, czesc 3 - głowa. czakry i odpowiadające im "ciała" umiejscowione są w tych trzech obszarach.
znamiene - praca "nad odechem" będąca podstawą wschodnich systemów od Jogi po Zen.. to praca nad poziomem miedzy 3 a 4 czyli "praca" nad przeponą. Poziomy 4 a 5 to już sprawy "honoru" czyli bardziej duchowe. zwracam uwagę na anologię do sposobów karania śmiercią. kogo się wiesza ? a kogo rozstrzeliwuje ? Zwrot "gardłem zapłacisz" gdzie przeżywa się emocje (wzruszenia) dlaczego "łapie nas za gardło" ?
Ważne jest także kto wiesza i kto rozstrzeliwuje, oraz jak to się odbywa - diabeł bowiem ukrywa się w szczegółach.

zaobserwują i .... tez pójdą na piwo
______________
Ponieważ - jak można zaobserwować - zaobserwowałem i nie poszedłem na piwo, dalej czekam na odpowiedź, skąd ta wiedza, że komuś tam w głowach się poprzewracało (a nam, w domyśle, oczywiście - nie)
Ten system nie ma być "reklamowany' tylko ma działać i Działa.
_________________
To nie systemy działają. Systemy najwyżej ujmują systematycznie coś działającego.
kogo się wiesza ? a kogo rozstrzeliwuje ?
____________
Lubię takie przejście do konkretniejszych konkretów, bo wtedy zaczyna się już bezlitosne sprawdzanie "inspiracji".
No to kogo się wiesza, a kogo rozstrzeliwuje? I co zrobić z kontrprzykładami?
To nie "wiedza". To hipoteza robocza, zresztą poparta studiami. Czy mam podać źródła? Czasem trudno dostępne, a jednak "when there is a will, there is a way". (Stawiam kropkę i to za cudzysłowem.)
A wyżej postawiłem kropkę wewnątrz nawiasu. Moja logika winna teraz być przejrzysta.
Ważne jest także kto wiesza i kto rozstrzeliwuje
___________________
A wyjdzie Pan poza aluzje "made in Israel" i podzieli się swą wiedzą otwartym tekstem, czy też "hipoteza robocza" jeszcze do tego nie dojrzała?
To nie "wiedza". To hipoteza robocza
_______________________
To wypadałoby napisać zamiast "to trzeba wiedzieć, że" coś w rodzaju "to trzeba roboczo przyjąć, że". Ale to już brzmi gorzej.
Wtedy już nie tylko prosty i upierdliwy philosof ale i jeszcze bardziej proste ludziska by się zapytali "a niby na podstawie czego trzeba tak roboczo przyjąć"?
Diabeł siedzi także w takich stylistyczno-sugestologicznych szczegółach.
Na początek zalecam tę lekturę:
Muszę sprostować. choć nie krzywiłem, tylko zapodałęm "ku skojarzeniom" pewne kwestie. bez żadnych politycznych wkrętów miało być. Ale o co chodzi ? już pisze.
Śmierć zadana człowiekowi "z mocy prawa" - gdy dotyczła jego czynów - umiejscowiona - że tak powiem została , w miejscu połączenia obszaru ducha i osobowości. czyli gardła. więc symbolicznie ,a może i "praktycznie" ? było to oddzielenie jego "ducha" od "duszy" - i skazanie tej ostatniej na "gorszy los" czyli pozostanie jej przy fizyczności - tu związek z dołem czyli "brzuchem". śmierć "przez rostrzelanie" nie ma takiego wymiaru. tu chodzi o "wyłączenie maszyny". Śmierć "honorowa" to np. Harakiri (sepuku) samobójstwo przez zadanie sobie rany w brzuch. czyli coś jak "odcięcie się" od "niskich pobudek", od fizycznej sytuacji ducha której to sytuacji on zakceptować nie może. Oczywiście w ostanim przypadku towarzyszły sepuku ścięńcie głowy mieczem ale miało ono już tylko mieć wymiar "litości" nad cierpieniem umierajacego samobójcy.
Te przykłady pokazują jak sądę pewne "prawidłowośći "sytemu" istnieją w realnym świecie, nawet w takich kwestiach jak śmierć.
Oczywiście można by tu pospekulować nad tym. czy na przykład psychopaci to ludzie? Jeśli człowiek to ne ciało tylko "zintegrowany zespół bytów" t oczy byt pozbawiony naistotniejszego elementu - "ciała emocjonalnego" to też człowiek ? czy może już to samochód z komputerem bez kierowcy ? Kto wówczas odpowiada za wypadek ?
Rycina wstępy z monografii Gershom Scholem, "Kabbalah. A definitive history of the evolution, ideas, leading figures and extraordinary influence of Jewish mysticism."

Na wyraźne życzenie mogę zeskanować Wstęp, bowie ze wstępu dowiadujemy się już sporo.
Inne polecane na początek:
Israel Finkelstein et al, "The Quest for the historical Israel"
Giovanni Garbini, "History and ideology in ancient Israel"
Thomas L. Thompson, "The mythical past. Biblical archaelogy and the myth of Israel"
Thomas L. Thompson, "The historicity of the Patriarchal narratives. The quest for the historical Abraham"
Thomas L. Thompson, "The Bible in History. How writers create a past".
Pokazując obrazek Predatora chciałem zwrócić uwagę na to, że dziś dla psychopatów śmierć to po prostu jeszcze jeden sposób robienia interesów, zarabiania dużych pieniędzy - rzecz czysto mechaniczna.
2010-02-07 16:19Scholema mam już za sobą. Tę plus kilka innych książek.
Ze swej strony polecam jego korespondencję z Benjaminem. Podobne tematy, ale bez sztafażu uniwersyteckiej uczoności.
bowie ze wstępu dowiadujemy się już sporo.
________________
Z przyjemnością dowiem się, czego Pan się z tego wstępu dowiedział, uznając, że wspiera to Pana "hipotezę roboczą".
Ale otwartym tekstem proszę, przez wzgląd na moją prostotę ducha.
dziś dla psychopatów śmierć to po prostu jeszcze jeden sposób robienia interesów
________________________
A kiedy było inaczej? Umiałby Pan nakreślić jakąś cezurę i ją uzasadnić?
Krótko: zmyślono "historię" - w XII wieku. Czemu? By się dowiedziec dokładniej, warto poczytać inne pozycje. Odpowiedź: Bo było to politycznie wygodne. Patrz także Nachman Ben Yehuda "Sacrificing the Truth" by zrozumieć jak to się dalej robi także w dzisiejszych czasach.
2010-02-07 16:58Inne polecane na początek:
______________
Finkelsteina i Thompsona znam, ale nie będę udawał, że studiowałem ich wnikliwie. Znam "The Bible Unearthed", a Thompsona "Jerusalem in Ancient History and Tradition", którą redagował i do której napisał dwa kawałki. Piszą tam też jego koledzy z Kopenhagi, m.in. Lemche, którego "Historical Dictionary of Ancient Israel" mam do dyspozycji.
Ponieważ Pan czytał więcej, chętnie dowiem się czegoś i od Pana.
/A kiedy było inaczej? Umiałby Pan nakreślić jakąś cezurę i ją uzasadnić?/
Tak, kiedyś było inaczej. Kiedyś trzeba było się namachać mieczem. Samemu można było przy tym oberwać. Dziś naciska się z daleka i anonimowo przycisk. Resztę robi maszyna nie bacząc na to czy to może dzieci czy brzemienne kobiety.
Krótko: zmyślono "historię" - w XII wieku
_____________________
Czy to jakaś odmiana fomienkizmu?
Ale ja nie czekam na deklaracje. Ja czekam na "bezlitosną weryfikację" konkretnej hipotezy roboczej.
Deklaracja, czy zebranie nawet 100 cudzych deklaracji, NIE jest weryfikacją, a już na pewno nie "bezlitosną".
Tak, kiedyś było inaczej. Kiedyś trzeba było się namachać mieczem
_______________
O ile wiem taki Bernard z Clarivaux czy Starzec z Gór nigdy nie "machali mieczem". Działali "zdalnie". Równie zdalnie działała np. wyrocznia w Delfach, a mimo to - całkiem skutecznie.
Nie, nie na pewno nie czytałem więcej na te tematy. Choć zapewne nasza domowa podręczna biblioteczka jest obszerniejsza pod tym względem niż wiele poważnych bibliotek.
Przed udaniem się na piwko polecam ten krótki artykulik:
Judaism and Christianity - Two Thousand Years of Lies - 60 Years of State Terrorism
A zaczynało się tak niekontrowersyjnie..... Popatrz Pan, popatrz!
Tym, którzy chcieliby przeczytać coś zwięzłego i treściwego na poruszany temat, polecam dostępny w sieci artykulik Lemchego
http://www.arts.ualberta.ca/JHS/Articles/article_13.pdf
A zaczynało się tak niekontrowersyjnie..... Popatrz Pan, popatrz!
___________________
A po co ja Pana tak bezczelnie podszczypuję? Po to właśnie, żeby wyjrzał Pan zza zasłony tych okrągłych zdanek o inspiracji, spekulacji i weryfikacji.
Aluzju iz Cziestiertona poniał.
Swoją drogą, świetna książka. Gdy byłem młody zakręciła mi trochę w głowie. A "Ortodoksję" Pan zna? A może historyjki z księdzem Brownem? Obowiązkowa lektura dla weryfikatorów dziwnych hipotez.
Nota bene, co za zbieg okoliczności: Lemche jest cytowany w polecanym przez mnie (przed piwem) artykule Laury.
2010-02-07 17:40A propos zabijania i sposobów bycia na naszej planecie - polecam From The Sunday Times
February 7, 2010
I thought of killing myself, says climate scandal professor Phil Jones
....
He remains at risk, still receiving death threats from around the world including two in the past week: “I was shocked. People said I should go and kill myself. They said that they knew where I lived. They were coming from all over the world.”
....
Interesujące komentarze (gdy to piszę, jest ich 310) pod artykułem.
co za zbieg okoliczności
_____________________
Jaki tam zbieg okoliczności. Po prostu agenda przekazuje mi Pana zamiary z parominutowym wyprzedzeniem :-)
/Jaki tam zbieg okoliczności. Po prostu agenda przekazuje mi Pana zamiary z parominutowym wyprzedzeniem :-)/
No, no - tutaj nasze spekulacje idą równoległymi torami. Tylko czy w tym samych kierunkach? To już jest osobne pytanie.
Poprawiam link
tu jest zdesperowany Phil Jones
To już jest osobne pytanie
___________________
Zostawmy też może innym jakiś materiał do przemyśleń.
Dla zainteresowanych

Mnie jednak bardziej interesują bracia Einsteiny oraz ich teoria wyżej wymiarowej rzeczywistości, a także możliwość matematycznego opisu "poziomów bycia".
Eine uważa, że potrzebna jest nowa matematyka. Ja uważam, że wystarcza stara, byle dobra.
Może Fomalhaut ma tu jakiś pomysł?
Dzięki za poprawienie linku!!!
2010-02-07 18:18"Siedem gęstośći to 7 częstotliwości w jednej oktawie."
Pewnie, a octopus to siedmiornica.
Chodziło pewnie o siedmiostopniową skalę. Ósmy stopień to pierwszy o oktawę wyżej.
2010-02-07 19:19Mistyka liczb. Można zajrzeć do Wikipedii, choć polska, jak to zwykle bywa, uboga:
Aksjomaty i konstrukcje liczb
Dla nie-matematyka wygląda to przerażająco, a i taki tichy będzie tu i ówdzie trząsł portkami. Nas interesuje tutaj:
Konstrukcja Cayleya-Dicksona
No, rozumiemy, że tak jak się konstruuje mosty z elementów, tak można coś budować z liczb. Otóż z liczb budujemy algebry i konstrukcja Cayleya-Dicksona do tego właśnie służy - to algorytm budowania algebr.
Najprsotszą jest algebra liczb rzeczywistych.
Potem są liczby zespolone.
Potem są kwaterniony.
Potem oktoniony.
Wreszczie są sedoniony.
Potem jest już tylko płacz i zgrzytanie zębów.
Liczby rzeczywiste to algebra 1-wymiarowa. Mamy 0 jednostek urojonych. Sfera jest 0-wymiarowa.
Liczby zespolone to algebra 2-wymiarowa. Mamy 1 jednostkę urojoną. Sfera jest 1-wymiarowa.
Kwaterniony to algebra 4-wymiarowa. Mamy 3 jednostki urojona. Sfera jest 3-wymiarowa.
Oktoniony to algebra 8-wymiarowa. Sfera jest 7-wymiarowa.
Sedoniony to algebra 16-wymiarowa. Sfera jest 15-wymiarowa.
Wymiary kolejnych sfer to 0,1,3,7,15.
I teraz już wiemy skąd tajemnicze 7 i skąd oktawy.
Tyle, że są jeszcze te ostatnie, sedoniony, i one chyba jeszcze do tradycji mistycznej nie trafiły. Być może nie bez powodu, bo sedoniony mają dzielniki zera:
"Sedeniony mają jeszcze gorsze właściwości algebraiczne – pojawiają się tzw. dzielniki zera, czyli istnieją wśród nich niezerowe liczby, których iloczyn jest zerem."
Sedoniony zatem nie mogą należeć do systemu bycia.
Przed udaniem się na piwko polecam ten krótki artykulik:
_________________________
Przeczytałem. Tak właśnie wbija się chłopakom z Kopenhagi nóż w plecy.
A tak w ogóle to za długie. W 1968 roku bardziej "wtajemniczeni" partyjni lektorzy w krótkich żołnierskich słowach "poufale" informowali, że chrześcijaństwo to naprawdę taki żydowski wynalazek dla otumanienia gojów.
Tyle, że są jeszcze te ostatnie, sedoniony, i one chyba jeszcze do tradycji mistycznej nie trafiły. Być może nie bez powodu, bo sedoniony mają dzielniki zera
______________
Poprawiam literówkę: sedEniony
http://pl.wikipedia.org/wiki/Sedeniony
No tak, literówki w komentarzu poprawić się nie da. Ale, jako, że mają dzielniki zera, to im się literówka należy.
A a Lemche'a nie ma obawy - jak będzie uważał za stosowne, to sie wypowie. Ale nie sądzę by wydźwięk wszystkiego co napisał był inny niż ten: zrobiono sobie kiedyś ćwiczonko w tworzeniu mitu. I mit został stworzony, a ciemne ludzie to przełknęli, w mit uwierzyli i się za to wzajemnie mordują.
Dziękuje za sprostowanie co do tych "skal częstotliwości". NIe precyzyjnie się wyraziłem.
Chciałem kilkoma zdaniami wskazać na związek pomiędzy kilkoma "systemami". Porządek jaki niejako samoistnie powstaje przy "budowie oktawy" powinien stanowić zagadnienie elementarne w próbach zrozumienia Uniwersum. Wszak "fale" są wszędzie.
Chciałbym podzielić się takimi dwoma spostrzeżeniami co do Forum. Otóż Forumowicze "bardzo uważnie" śledzą wypowiedzi innych (szukanie "drzazgi" w oku ?). Towarzyszy temu często ortodoksyjna wręcz obrona własnego zdania w rozmaitych kwestiach - czasmi tak jakby te kwestie (poglądy) stanowiły części "ich ciała" (wyższych ciał ?) ,a oni bronili by go przed atakiem.
Prowadzi to do asekuracyjnego stawiania "barykad" w postaci "linków" do adresów "prawdziwych winowajców" za/ich poglądów. To takie - "to nie Ja tylko On tak myśli". Rozumiem potrzebę "wskazywania źródeł" ale całość wyglada momentami cokolwiek dziwnie. Przecież nikt (w każdym razie może ja ?)nikogo nie powinien potępiać za jego pogląd "to jest takie wg mnie" bo przecież każdy doszedł inną droga do takiego ,a nie innego stanowiska. Jak mówił z dobrocią Krisznamurti: Czy wiesz ,że jesteś uwarunkowany ?
Swoją drogą brawa za odwagę z tym "drzewem życia" dla prof. AJ.
Pozdrawiam
Jądrem systemu jest tw. "podwójna logika".
Pojedyncza logika - to ta klasyczna, fałszów-prawd, D={0,1}. Na D mamy tylko dwa izomorfizmy, Ix=x oraz Jx=1-x. Ich składanie jest mało ciekawe.
Podwójna logika - na D2 = {(x,y): x,y∈ D} mamy 8 izomorfizmów (stąd się wywodzi ta magiczność liczby 8). Ich składanie jest czyste i znakowane (znak oraz komutator jest ± 1, ogólnie - skalarem).
Generowane są przez dwa podstawowe
-"zamień pierwszy w parze na przeciwny" S(x,y)=(Jx,y);
-"zamień porządek" P(x,y)=(y,x)
Te dwa stanowią generator wszystkich ośmiu.
Bardzo elegencko się "kocą" - catenate, tworząc "samowłażalną" - injective - strukturę na (D2)n, najpierw grupę, a potem algebrę. Ta ostatnia - algebrą Clifforda jest, choć bardzo prostą. Każda skończona a.C. wywodzi się stąd. Bardzo pdbne, że każda ośrodkowa. A dowolna? A kto potrzebuje dowolnej?
Ta struktura zawiera wszelkie "sposoby bycia", i liczby rzeczywiste, i zespolone, i kwaterniony, i macierze Pauliego, i dalsze "-ebule" ("-nions"). Oczywiście, takie rozsądne - (czyste i znakowane).
Hurtem.
F: Nie mam nic przeciwko linkowaniu - linki mogą być wielce pożyteczne.
t: Tę Twoją logikę muszę przegryźć. Nie przyszło mi do głowy mieszanie tu logiki. Coś w tym może być nawet cenniejszego niż Ci się samemu wydaje.
Ale to już jutro, bo dziś moja własna logika doprowadziła mnie do impasu. Trajektorie uciekają mi do nieskończoności, Mathematica produkuje pięknie wyglądające ale nonsensowne artefakty. Mam na dziś dość! Pooglądam kolejny odcinek Bones i potem spać. Sen jest dobrym sposobem bycia.
Ale nie sądzę by wydźwięk wszystkiego co napisał był inny niż ten: zrobiono sobie kiedyś ćwiczonko w tworzeniu mitu.
_________________
Problem w tym, że potem chłopaki z Kopenhagi muszą tłumaczyć, że oni niczego takiego nie głoszą. A zwłaszcza czegoś tak nonsensownego jak:
"there was no "ancient Israel."
I tak muszą ostro lawirować, więc po co jeszcze podstawiać im nogi?
Przypominam, że wciąż czekam na bezlitosny sprawdzian roboczej hipotezy, że ci od drzewa życia mieli poprzewracane w głowach.
Na informację, co takiego świadczącego na korzyść tej hipotezy znaleźć można we wstępie u Scholema.
Na bezlitosny sprawdzian hipotezy, że zmyślono "historię" w XII wieku.
Na bezlitosny sprawdzian hipotezy, że kiedyś do zabijania trzeba było się namachać mieczem (dałem kontrprzykłady)
Itp. itd.
Bo na razie to widzę mnóstwo hipotez wytrząsanych z rękawa, a tego obiecanego ich bezlitosnego sprawdzania - jakoś nie bardzo.
Bardzo proszę o zademonstrowanie Akcji w akcji!
"nawet cenniejszego niż Ci się samemu wydaje"
Konstrukcja i własności algebr Clifforda (skończonych) - proste jak konstrukcja cepa, gdy te wszystkie "-onions" - to zaledwie ilustracje, jak jajka wyjęte z jednego koszyka, myślisz, że to cenne?
PS. Tak gdzieś w listopadzie to opracowałem, przerwałem, bo wydawało się trywialne. Ponadto, z ośrodkowościa miałem kłopot, i z... ale to już dłuższa historia.
PPS. To ty też oglądasz Bones? Ja oglądałem do lata, potem wziąłem rozwód z TV broadcast.
Przyznam, że zawikłanie Twojego Sposobu Bycia w porównaniu z zawikłaniem Systemu Życia jest śladowe.
Oczywiście zakładam, że przedstawiłeś tylko tyle ile chciałeś i forma tego Sposobu bycia jest szalenie okrojona pod wpływem punktu trzeciego tego systemu.
Nawet z tak okrojonej formy można coś "podziałać".
Mi osobiście brakuje tu jednej małej pętli.
Mianowicie po: inspiracji, spekulacji, akcji należałoby przed publikacją powrócić jeszcze raz do inspiracji, spekulacji, akcji.
Pierwsza pętla dotyczy naszych, że tak to uogólnię - przekonań społecznych, druga pętla to już uświadomienie sobie w pełni swojej jednostkowości, tożsamości.
Wg mnie najpierw bardziej ograniczają nas więzy społeczne. Dopiero w drugim podejściu, dajemy dojść do głosu "głębi siebie", która to "głębia" może się ujawnić po zaspokojeniu pragnień tej pierwszej głębi społecznej.
U mnie to działa choćby w komentarzach.
Najpierw formułuję ogólny zarys pod wpływem pierwszej pętli.
Przed wysłaniem go, czytam jeszcze raz i wprowadzam ostateczne korekty.
Tylko, że system:
-inspiracja
-spekulacja
-akcja
-inspiracja
-spekulacja
-akcja
-publikacja
miałby 7 podpunktów. Więc nie jest dobry. Czegoś jeszcze tu brakuje.
A co do "publikacji" to oczywiście rozumiem, że to forma metafory.
Bo nie każdy pomysł jest wart opublikowania.
Np. skuteczniejszy sposób na gotowanie jajek na miękko średnio jest wart publikacji.
pzdr
Witam się ze wszystkimi!!
Pozwólcie, że przyłączę się do dyskusji.
A więc są szczęśliwcy, posiadający jakiś „system bycia” :-)
Niestety, większość do której siebie też zaliczam, znajduje się w rękach przypadku i „automatycznie ukształtowanych nawykach życia”.
Natomiast określenie „system” kojarzy mi się raczej z systemem G.I.Gurdżijewa, opierającym sie na idei rozwoju (ewolucji) człowieka. Dążeniu do przemiany swego „bycia”.
Sądzę, że właśnie „w pragnieniu by się stawać „ tkwi sens życia.
Będąc prawdopodobnie pod wpływem tych idei Rene Daumal napisał wiersz, którego fragment tutaj zamieszczam:
„Jestem martwy bo brak mi pragnienia.
Brak mi pragnienia, ponieważ sądzę, że posiadam.
Myślę, że posiadam, bo nie próbowałem dać.
W próbie dawania widać, że nic nie mam.
Widząc, że nic nie mam, próbuję dać siebie.
Próbując dać siebie, widzę, że jestem niczym.
Widząc, że jestem niczym, chcę się stać.
W pragnieniu by sie stawać żyję".
Przeczytaj najpierw Ben-Yehudy "Sacrificing the Truth". Bez tego brak Ci będzie podstaw do zrozumienia zjawisk z jakimi mamy do czynienia gdy idzie o tworzenie historii opartej na mitach i kłamstwach. Jak przeczytasz - daj znać. Potem przeczytaj Giovanni Garbini, Przytoczę tylko ze Wstępu:
"Once one becomes aware of this diversity, which simply means adopting a historically critical attitude, it becomes relatively easy to define the 'historical' conception of the Old Testament:
that political thought which identifies itself with religious thought (the prophets) and that religious thought which makes itself historical thought (the history writers) and creates a fictitious but sacral history come together in circularity which in our all too knowing language is no longer politics or religion or history - but only ideology."
To z grubsza. Gdy juz przeczytasz całość - wtędy będę się mógł odwoływać do fragmentów. Jeśli jednak ideologia jest tym co Ci odpowiada - wszelka dyskusja na te tematy jest bezcelowa.
Jeżeli natomiast interesują Cię fakty i rzetelność - wtedy zacznij od tego:
na jakiej podstawie twierdzisz iż moje hipotezy nie mają podstaw? Na jakiej podstawie twierdzisz iż był Ancient Israel? Na podstawie Biblii? A czy zadałeś sobie trud zbadania kto pisał Biblię i w jakim celu? Do jakich wniosków niezależni historycy tu doszli.
Wierszyk piękny i bardzo stosowny. I dziękuję za poruszenie tego istotnego problemu - problemu "stawania" się. Iluź to z nas chce "dawać innym", "dawać ukochanej osobie"? Po czym dochodzimy do wniosku, że aby dawać, trzeba najpierw mieć - a mamy niewiele - poza chęciąmi. A ci, którym chcemy dawać akurat chcą brać cos innegi niz to co my chcielibyśmy mieć by dawać. W rezultacie dajemy jedynie nasze własne cierpienie i miast oprzyczyniać sie do wzrostu tych innych, przyczyniamy się do ich degradacji.
Ten element "sposobu bycia", mający na celu nasze wspinanie się ku wyższym poziomom ducha i ciała pominąłem. A przecież jest to bodaj element najważniejszy!
Bones mamy na DVD - oglądam więc gdy chcę. Wczoraj jednak zajrzałem na niemiecko-francuski kanał arte i szedł tam akurat pół-dokumentalny film niemiecki "Hiroshima". Więc zamiast Bones była Hiroshima. Potem spać nie mogłem i dręczyły mnie mary nocne.
2010-02-08 10:03W Bones ciekawy jest "twist" jakiego tam użyto: agent, snajper, krótko - płatny zabójca, jest przedstawiany jako ktoś z sercem i dobry Chrześcijanin. Przeciwstawiana jest mu kobieta - rzetelny badacz, ceniąca nade wszystko fakty i prawdę, ale zimna i bez uczuć.
Ciekawe.
U mnie po publikacji zwykle następuje "pustka". Gdy nie ma jeszcze żadnej nowej inpiracji, jest natomiast "otwieranie się" na inspirację. Może nazwać ten etap:
- kontemplacja
???
Piszesz, że bawiłeś się algebrami Clifforda. A mnie ciekawi nad jakim ciałem i dla jakich form. Domniemywam, że tylko nad R i tylko dla form dodatnio określonych. Słusznie domniemywam?
2010-02-08 10:36Z linii frontu Climatgate:
"New mistake found in UN climate report
Published: 4 February 2010 17:09 | Changed: 5 February 2010 10:34
By our news staff
The UN climate change panel IPCC not only wrongly predicted Himalayan glaciers would disappear by 2035, it also put more than half of the Netherlands below sea level."
W mojej notce nie wspomniałem o implikacjach teorii względności dla systemu bycia. A takowe są. W artykule w The Washington Post z 25-go stycznia b.r. czytamy np. na temat Prezydenta Obamy:
In Obama's decision-making, a wide range of influences
By Anne E. Kornblut and Michael A. Fletcher
Washington Post Staff Writers
Monday, January 25, 2010
....
"This is someone who in law school worked with [Harvard professor] Larry Tribe on a paper on the legal implications of Einstein's theory of relativity," said senior adviser David M. Axelrod. "He does have an incisive mind; that mind is always put to use in pursuit of tangible things that are going to improve people's lives."
...
Zatem Obama, jako prawnik, studiował prawne konsekwencje teorii względności Einsteina. Teraz wiemy dlaczego w polityce nie ma czegoś takiego jak wartości absolutne. Wszystko jest względne. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
Jeden tylko cytat z Nachmana Ben-Yehudy "Sacrificing the Truth" ilustrujący jasno i zwięźle całe zjawisko:
".... national myths exploited by secular Zionism to create a new secular national and personal Jewish consciousness and identity. Thus we see how a falsified narrative serevd an important need in helping to create a new social, moral and political reality."
Jeżeli natomiast interesują Cię fakty i rzetelność - wtedy zacznij od tego:
na jakiej podstawie twierdzisz iż moje hipotezy nie mają podstaw? Na jakiej podstawie twierdzisz iż był Ancient Israel? Na podstawie Biblii? A czy zadałeś sobie trud zbadania kto pisał Biblię i w jakim celu? Do jakich wniosków niezależni historycy tu doszli.
______________________
Czy na pewno przeczytałeś uważnie moją notkę. Może napisałem ją zbyt zawile, więc teraz będę pisał w punktach i maksymalnie jasno:
1. Na wstępie poproszę raz na zawsze: daruj sobie ustawianie mnie na zasadzie: albo jestem za ideologią, albo za faktami (czyli w domyśle za tym co Ty głosisz). Ja NIE próbuję oblepić Ciebie na wstępie deprecjonującymi etykietkami i Ty też tego nie rób. OK?
2. Nie przerzucajmy się cytatami, które same wymagają uzasadnienia. Poza tym: ja też mam wiele książek, do których nie mógłbyś łatwo dotrzeć, by je przeczytać i sprawdzić.
3. NIE napisałem, że Twoje hipotezy nie mają podstaw. Napisałem, że dotąd nie zaprezentowałeś akcji ich bezlitosnego sprawdzania.
Ty rzucasz hipotezy, ciężar dowodu jest po Twojej stronie. Dalej więc na tę akcję w Twoim wykonaniu czekam.
4. NIE wypowiadałem się na temat tego, czy Ancient Israel był czy też go nie było.
Stwierdziłem tylko i raz jeszcze powtórzę, że "szkoła Kopenhaska" (Thompson, Lemche, także Davies) NIE twierdzi, że Ancient Israel nie istniał. Na życzenie gotów jestem znaleźć jakiś ich tekst w sieci (czyli bez trudu dostępny dla Ciebie), gdzie to będzie jasno i niedwuznacznie napisane.
Czy wtedy przyznasz, że miałem rację?
Tak nawiasem. Po czym poznajesz historyka niezależnego? Chyba nie sądzisz, że np. sam fakt pobierania wynagrodzenia w Danii, gdzie laicyzacja jest "trendy", daje gwarancję "niezależności"? Poza tym - przekonujmy się argumentami a nie etykietkami.
Na temat tego, kto i kiedy pisał Biblię możemy podyskutować, ale chyba musielibyśmy zacząć od elementarza.
Dziękuję!
Dobrze jest się „podczepić” pod interesujące blogowanie propagatorów nauki, choć z nauką łączy mnie najwyżej chęć poznawania. Wyczuwam jednak, że nauka jest nośnikiem przełomowej wiedzy o wszechświecie i naszych z nią związkach. Niektórzy nazywają tę wiedzę „nową wiedzą”, wynalazkami, podczas gdy ja przychylam się do opinii, że jest to najwyżej o d k r y w a n i e tego, co już istnieje. Często owe interdyscyplinarne procesy poznawcze przebiegają po linii starożytnej, prastarej wiedzy, którą jak gdyby „odzyskujemy” na nowo.
Jeśli tak się rzeczy mają, wówczas tematów Panu nie zabraknie na dłuuuuuugo!
".... national myths exploited by secular Zionism"
________________
A to jest zupełnie inna kwestia! Wyjaśnię Ci to na bliższym geograficznie przykładzie.
Do Biskupina pojechałem pierwszy raz jako pacholę peerelowskie w wieku szkolnym. Byłem wówczas bezdyskusyjnie przekonany, że oto oglądam chatki, w których mieszkali niegdyś Prasłowianie, czy wręcz Prapolacy - w każdym razie moi przodkowie.
Dopiero dużo dużo później dowiedziałem się, że szansa na to, by mieszkał tam jakiś Prapolak, mój przodek, jest praktycznie bliska zeru. Ba, że z punktu widzenia naukowego samo sformułowanie takiego twierdzenia (czy kontr-twierdzenia) jest właściwie nonsensem, skutkiem pomieszania pojęć.
Niemniej w okresie PRL Biskupin był niewątpliwie elementem ideologicznego mitu wspierającego mit odwiecznej polskości tzw. Ziem Odzyskanych. Czyli też był exploited by coś tam co było secular...
Czy z tego jednak wynika np. że Biskupin to podróba wycięta z tektury? Albo że nigdy żadnych Prasłowian nie było? I że w ogóle Ancient Slavic Culture to tylko bajki wciskane naiwnym?
W Berlinie wprawdzie mieli kiedyś takie pomysły (i to rzekomo oparte na rzetelnych niemieckich faktach), ale im przeszło...
Owszem, historyczny status króla Dawida jest nieco tylko "lepszy" niż status Piasta Kołodzieja.
Ale z tego ANI nie wynika, że dawna Słowiańszczyzna czy dawny Izrael nie istniały, ANI też nie wynika, że były akurat takie, jak sobie wyśnili różni ideolodzy.
/Ty rzucasz hipotezy, ciężar dowodu jest po Twojej stronie./
To nie tak. Ktoś kto twierdzi iż "coś istnieje" - ciężar dowodu spada na niego. Zarównao na tych, którzy twierdzą iż istniał Ancient Israel jak i na tych, którzy widzą starożytną mądrośc w Kabale.
Podobnie jak ciężar dowodu w sprawach istnienia Ofo czy zjawisk paranormalnych spada na tych, którzy twierdzą iż te zjawiska istnieją.
Bo twierdzić, że krasnoludki istnieją i mają półmetrowe brody może każdy. I obalaj to. A stwierdzenie iż istnienie krasnoludków oparte jest na przekłamaniach i mitach mających polityczny charakter bedziesz nazywał hipotezami wymagajacymi dowodu? O nie, nie od tego należy zaczynać. To postawienie sprawy na głowie i zwykły chwyt.
Owszem, podrzuć coś do poczytania, chętnie przeczytam i podyskutuję.
/Często owe interdyscyplinarne procesy poznawcze przebiegają po linii starożytnej, prastarej wiedzy, którą jak gdyby „odzyskujemy” na nowo./
Wydaje mi się, że sprawa jest nieco złożona. Bo, powiedzmy, jest starożytna wiedza. Ale jej odzyskanie w praktyce niewiele się różni od "tworzenia od nowa". Trud i pot jest ten sam. Przynajmniej dla tych podążających drogą trudu i potu - jak ja.
Być może są i inne drogi - wniebowstąpienia żywcem w wyniku nagłego olśnienia. Sam na to nie liczę.
Przy okazji powtórzę mój komentarz z notki "Pamięć wody":
"Najbardziej mnie denerwują znaleziska archeologiczne, które w oczywisty sposób podważają wiele naukowych prawd. Są ignorowane." Z archeologami bywało też inaczej. Polska Wikipedia pod hasłem "Masada" wciąz podaje, że "Masada jest symbolem heroicznego oporu, aż do końca. Zwłaszcza dla Izraelczyków jest symbolem heroicznej walki. Na jej ruinach żołnierze składają przysięgę wojskową. Jest również częstym odwołaniem w dyskusji nad aksjologią wyborów ludzkich - konieczności uświęcenia życia, czy możliwości jego sobie odebrania." Tymczasem badania archeologiczne dobitnie wykazały, że jest to politycznie spreparowany mit. Archeologowie widzieli jedno a donosili publicznie o czymś innym. Ze względu na interes publiczny państwa Izrael fałszowali prawdę. O tym Polska Wikipedia milczy podając fałsz jako prawdę. Bo mit jest oparty na historyzcnym fałszu. Źródło: Nachman Ben-Yehuda, "Poświęcajac prawdę. Archeologia i mit Masady". (oryg. "Sacrificing Truth. Archaeology and the Myth of Masada", Humanity Books, New York 2002) Uwaga: Nachman Ben-Yehuda jest profesorem i dziekanem fakultetu nauk społecznych w Hebrajskim Uniwersytecie w Jerozolimie. P.S. Wikipedia angielska przynajmniej cytuje pracę Ben-Yehudy w liście podstawowych referencji do tego problemu, choć nie ośmiela się przedstawić tego, co Ben-Yehuda dokumentuje. Polityka, polityka ....
Zawsze ,aktualna wiedza jest produktem anamnezy.Pozdrawiam.
2010-02-08 14:02Owszem, podrzuć coś do poczytania, chętnie przeczytam i podyskutuję.
_____________________________
Ja bym zaczął skromnie, ale za to z pewną szansą, że z naszej wymiany opinii coś się wykluje.
Może przeczytaj na początek tego Lemchego, do którego dałem odnośnik. Tekst jest zwięzły, treściwy, klarowny no i łatwo dostępny także dla innych. Wydaje mi się, że dobrze odsłania też mocne i słabe punkty tego typu rozumowania.
Chętnie bym dowiedział się od Ciebie, co w tym tekście uważasz za najcenniejsze (i dlaczego), a gdzie ewentualnie widzisz słabe strony.
Bo twierdzić, że krasnoludki istnieją i mają półmetrowe brody może każdy. I obalaj to.
________________________
Przypominam, że Twoje hipotezy były sformułowane "pozytywnie". Niosły pewną nową treść, wprawdzie mętną i ogólną (ktoś ma poprzewracane w głowie, ktoś fałszował itp.), ale zawsze.
Co innego gdybyś sformułował wątpliwość wobec niezbyt bezlitosnej procedury sprawdzenia cudzej hipotezy. Odróżniasz twierdzenie "Nie było starożytnego Izraela" od np. "Nie istnieje archeologiczne świadectwo przemawiające za hipotezą X"?
Polska Wikipedia pod hasłem "Masada" wciąz podaje, że "Masada jest symbolem heroicznego oporu, aż do końca. Zwłaszcza dla Izraelczyków jest symbolem heroicznej walki.
______________
Bo to fakt, że "jest symbolem". A w ogóle akurat w polskiej Wiki hasło jest gorzej opracowane, choć i tam jest uwaga, że "dotychczas nie odnaleziono miejsca pochówku ciał samobójców". Natomiast w angielskiej Ben-Yehuda jak najbardziej się pojawia. Tak nawiasem to on jest socjologiem i zanim z kolei jemu uwierzysz na słowo, przeczytaj może (dla równowagi) Amnona Ben-Tora "Back to Masada".
A tak w ogóle, to co Cię z tą Masadą dziwi? Nie czytałeś w szkole "Reduty Ordona"? Niemożliwe!
Pamiętaj, że w Izraelu na początku państwowości znalazło się sporo Zydów po polskich szkołach, rozkochanych (tak!) w polskiej poezji romantycznej i głęboko wierzących, że naród krzepią i utrzymują w istnieniu mity.
/Odróżniasz twierdzenie "Nie było starożytnego Izraela" od np. "Nie istnieje archeologiczne świadectwo przemawiające za hipotezą X"?/
Owszem, odróżniam. Odróżnianie takie jest nieistotne wobec ludobójstwa popełnianego na Palestyńczykach a podpartego fałszem.
Dobrze, odpowiem na polecany tekst Lemche.
Naprędce tłumaczę z Lemche:
"Nie możemy udowdnić, że Mojżesz kiedykolwiek istniał, ale skoro nie możemy wyjaśnić rozwoju Żydowskiego monoteizmu bez Mojżesza, to musiał on istnieć. Inaczej musielibyśmy go wymyślić .... pomijając tę możliwość iż starozytni skrybi to dokładnie zrobili. Będąc w złym nastroju, chciałoby siępowiedzieć że historyczno-krytyczna uczonośc to nic innego niz tylko wielkie oszustwo."
Zatem, jak widzisz, według Lemche, jak się na to patrzy, może zależeć od nastroju. Ktos może mieć nastroje pojednawcze, ktoś inny, patrząc na fotogafie z Palestyny, może mieć właśnie taki zły nastrój o którym wspomina Lemche.
ktoś, kto zobaczył i studiował "prawne konsekwencje teorii wzgledności Einsteina " musiał/musi być tęgim idiotą.
/Odróżniasz twierdzenie "Nie było starożytnego Izraela" od np. "Nie istnieje archeologiczne świadectwo przemawiające za hipotezą X"?/
Owszem, odróżniam. Odróżnianie takie jest nieistotne wobec ludobójstwa popełnianego na Palestyńczykach a podpartego fałszem.
________________________________
Drugie zdanie Twej wypowiedzi wydaje mi się tak kuriozalne, że poprosiłbym o jego egzegezę, ZANIM zacznie mnie ono inspirować do hipotez roboczych.
Brzmi ono dla mnie identycznie jak zalecenie, by nie czepiać się jakichś detali w rozumowaniu żydowskiego historyka, bo przecież był holocaust...
Za czepianie się naukowych detali odnośnie holokaustu idzie się dziś do więzienia. Dajmy więc temu spokój.
2010-02-08 15:17Za czepianie się naukowych detali odnośnie holokaustu idzie się dziś do więzienia.
__________________
Bez przesady. Za PRL-u uczono mnie (i pewnie Ciebie), że w Oświęcimiu zginęły 4 miliony. Dziś oficjalnie podaje się liczbę w okolicach miliona i jakoś dyrekcja muzeum w Oświęcimiu nie siedzi w więzieniu :-) Więc jednak można...
Z drugiej strony jest prawdą, że niektórzy "rewizjoniści holokaustu" wygłaszają twierdzenia palanciarskie. Naturalnie jestem przeciwnikiem wsadzania kogokolwiek do więzienia za palanciarstwo.
Naprędce tłumaczę z Lemche:
_____________
Nie, nie o to mi chodziło, byśmy sobie na przemian z tego tekstu wydłubywali rozmaite smakowite zdanka czy powiedzonka.
Spróbujmy wspólnie zrekonstruować najlepsze i najgorsze ARGUMENTY Lemchego. Jego styl MYŚLENIA, a nie pisania.
Bierzmy też poprawkę, że ten ostatni styl facet ma żywy i lubi pojechać ostro. Ale przecież wiadomo, że gdy pisze, że całą biblistykę z ostatnich 200 lat można wrzucić do kosza, to sam nie traktuje tego do końca serio.
Bo czy polemizowałby z koszem na śmieci?
Nie przesada to a fakty. Skoro nie znasz faktów - zamykam niniejszym dyskusję na te tematy.
2010-02-08 15:43Przed publikacją jest u mnie akcja. By nie być gołosłownym, oto grafika, którą właśnie dostałem, ilustrująca pewne własności (hipotetycznego) modelu Wszechświata nad którym obecnie pracuję:

Torus to nasz Wszechświat zredukowany do dwóch wymiarów: oś czasu t i oś z.
Z podobnej beczki. Naukowcy też działają. Na mapie kosmicznego promieniowania mikrofalowego Wszechświata znaleziono autograf Stephena Hawkinga - o czym donosi News Scientist

Usunąłem Twój ostatni komentarz. Zamknąłem bowiem dyskusję na wątek odciągający nas zbyt daleko od tematu notki i zaczynający wręcz dominować.
2010-02-08 16:21"„Jestem martwy bo brak mi pragnienia."
Dzięki Bogu, jednak jestem żywy...
"4. NIE wypowiadałem się..."
Ten punkt 4 to kapitalny kawałek, 4 me.
A czego pragniesz?Dopiero po odpowiedzi na to pytanie powiem Ci czy jestes martwy czy żywy.
2010-02-08 16:35Zamknąłem bowiem dyskusję
______________
OK. Jedni zamykają do więzienia, inni zamykają dyskusję. Każdy na miarę swoich potrzeb i możliwości.
Nie byłoby problemu, gdyby Twój blog należał do miejsc, gdzie ściśle pilnuje się ściśle nakreślonego wątku, a dygresje, impresje i pomniejszy troling są cięte równo i sprawiedliwie.
Ale tak nie jest.
Chyba więc chodzi o coś innego, ale o co - tego pewnie znów się nie dowiem otwartym tekstem.
Mam nadzieję, że przynajmniej tego pożegnalnego postu nie wytniesz.
Dziękuję za dyskusję oraz końcowe zaprezentowanie systemu bycia w akcji.
""Masada jest symbolem heroicznego oporu, aż do końca."
BTW, Czy Francuzi podobnie jak Polacy (z resztą pod wpływem Żydów) lubią świętować klęski?
Mnie to wydaje się niedorzeczne.
Jeśli mi się coś nie udało, to nie klepię o tym cyklicznie, aby mi dzieci nie nasiąkały chętką do klęski.
Świętować należy sukcesy!
"Dopiero po odpowiedzi na to pytanie powiem Ci czy jestes martwy czy żywy."
Żywy Jestem, Byłem i Będę!
"Mam nadzieję, że przynajmniej tego pożegnalnego postu nie wytniesz."
Ciekawe, dlaczegóż to Czcigodny Gospodarz Pana ocenzurował?
Bardzo ciekawe.
Ciekawe, dlaczegóż to
_______________
Podwładny powinien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i durnowaty, tak by swoim pojmowaniem istoty sprawy nie peszyć przełożonego (Ukaz Cara Rosji Piotra I, 9 grudnia 1708 roku)
Witam!
/Torus to nasz Wszechświat zredukowany do dwóch wymiarów: oś czasu t i oś z./
Ciekaw jestem kto przedstawił Panu taki schemat?
Szkoda, że urwała się dyskusja z Mukim na Pańskim blogu.
Ja taki schemat Wszechświata znam od kilkunastu lat (moje opracowanie na bazie wiedzy starosumeryjskiej). Jak dotąd spotkałem się tylko z jednym człowiekiem, który potrafił przedstawić szczegółowo podobny sposób widzenia Wszechświata - był to właśnie MUKI.
Znam Mukiego od kilku lat i wielokrotnie jego wiedza szokowała mnie swą odmiennością od dzisiejszej oficjalnej. Nie traktuję tego jak bajek z tysiąca i jednej nocy a pojawiające się ostatnio jako aktualne opracowania naukowe - całkowicie potwierdzają wcześniejsze formy opisu przez niego dzisiejszej wiedzy.
Pozdrawiam
Podsumowanie dyskusji - do obejrzenia na Youtube:
JK Wedding Entrance Dance
JK Divorce Entrance Dance
Ten schemat to okrojony do dwóch wymiarów brzeg Shilova jednorodnej dziedziny SU(2,2)/S(U(2)xU(2)). Sam brzeg Shilova to uzwarcona przestrzeń Minkowskiego - nie da się porządnie przedstawić. Ale po okrojeniu do dwóch wymiarów wychodzi torus. Torus - to iloczyn jedneego okręgu przez inny okrąg. Ten produkt to diagonalne unitarne nacierze zespolone 2x2. Transformatą Cayleya rzutuję na płaszczyznę. Na płaszczyźnie biorę kwadrat -10nieskończoność - wtym przypadku praktycznie reprezentowana przez współrzędne |t|>10, |z|>10.
Po tych instrukcjach każdy matematyk może zrekonstruować mój obrazek.
Ale to nie koniec. Teraz na ten rysunek muszę jeszcze nanieść linie "prawdziwego, kosmicznego czasu" - to właśnie on, według teorii Irvinga Segala odpowiedzialny jest za pozorny efekt "poczerwienienia galaktyk" - tym bardziej im dalej są one od nas.
Oczywiścię zapomniałem, że w komentarzach nie wolno używać dzióbków i wcięło mi fragment. Miało być:
Na płaszczyźnie biorę kwadrat [-10,10]x[-10,10]. Ta dziura w torusie to nieskończoność reprezentowana przez punkty poza tym kwadratem.
Pełne nazwisko matematyka - twórcy oryginalnego (i odrzucanego przez główny nurt współczesnej kosmologii - jako nie wyjaśniajacy wszystkich faktów, tak jakby nurt główny wszystkie fakty "wyjaśniał") modelu kosmologicznego, który rozwijam - to Irving Ezra Segal.
SU(2,2) to nakrycie grupy konforemnej i podstawa teorii twistorów Rogera Penrose'a. Grupa konforemne jest rozszerzeniem grupy Lorzentza. Grupa Lorentza opisuje przejścia pomiędzy układami inercjalnymi i jest u podstaw szczególnej teorii względności. Grupa konforemna włącza również układy poruszające się względem siebie ruchem o "stałym przyspieszeniu".
I dalej: jak model, którym się akurat zajmuję, można próbować zastosowaać do matematycznego opisu świadomości - zatem rzeczywistości niefizycznej, można poczytać tutaj:
Modeling Conciousness
Chronometry-Based Approach to Consciousness
Alex Levichev, levit-at-math.bu.edu
The goal of this message is to indicate new possibilities to model consciousness. They arise due to the Chronometric Theory which has been developed by Irving Segal (MIT, he passed away in 1998).
In my survey article "On mathematical foundations and physical applications of chronometry" (see Semigroups in Algebra, Geometry and Analysis, Eds.: Hofmann/Lawson/Vinberg; Walter de Gruyter & Co., 1995, pp.77-103) I was justifying the claim that "Segal's chronometric theory is the crowning accomplishment of special relativity". The above publication is later referred to as [Le-95]. Its URL is http: //math.bu.edu/people/levit
Being recently enrolled into a "Science, Philosophy, and Religion" graduate program at the Boston University Division of Religious and Theological Studies, I have suggested a few possibilities to apply chronometry-based field theory to the study of Consciousness.
.....
Zacytuję z witryny Aleksandra Lewiczewa:
Big news of the last few months: two more worlds have "mathematically shown" themselves. All three worlds have been talked about since ancient times (see http://agniyoga.org): Dense, D (where we currently live in), L ("light", the Subtle), F (the Fiery). These letters are used below to denote their simplest mathematical models.
"Duża sprawa wyszła w ostatnich kilku miesiącach [siepień 2003]: matematyka ukazała nam trzy nowe światy. O światach tych mówiło się od starożytności - świat gęsty Dense (w którym obecnie bytujemy), świat świetlisty Light, ten subtelny, oraz świat płomienny Fiery. Tak powstały modele DLF o których poniżej."
Patrz także publikacja Lewiczewa (dokument w formacie PDF) Three symmetric worlds instead of the Minkowski space-time
2010-02-08 18:30Z witryny Lewiczewa:
The world L (also based on a certain Lie group, a solvable one) has a name of "plane wave Einstein equations solution", it is a very special space-time among worlds of General Relativity. The curvature tensor is not zero but the scalar curvature is zero (it has been discussed in detail in my paper [4]). No surprise that it plays a role of a mediator between D and F (we go to L when we "die").
Matematyka szuka więc intensywnie świata Światła - świata do którego się udajemy gdy "umieramy".
No, nie każda matematyka, ale są matematycy, którzy to robią i wyniki swej pracy publikują.
Witam!
W nekrologu po śmierci Irvinga Segala (1998r.) można było przeczytać - "... lecz pełen wpływ pracy Irving Ezra Segal będzie znany tylko dla przyszłych pokoleń"
Może rzeczywiście to dzieło może być ogromną inspiracją dla dzisiejszych "otwartych głów". W okresie jego życia niewielu lub bardzo niewielu pewnie myślało podobnie.
/Teraz na ten rysunek muszę jeszcze nanieść linie "prawdziwego, kosmicznego czasu" - to właśnie on, według teorii Irvinga Segala odpowiedzialny jest za pozorny efekt "poczerwienienia galaktyk" - tym bardziej im dalej są one od nas./
Ten sposób widzenia przesunięcia widma promieniujących Galaktyk ku czerwieni, zdecydowanie odpowiada mi bardziej - niż utrzymywana jako poprawna teoria E. Hubble'a.
Czas jest naturalnym składnikiem przestrzeni Wszechświata, więc przesunięcie widmowe w kierunku czerwieni jest jakby naturalnym obrazem zmienności obrazu promienia świetlnego wraz z odległością i wcale nie musi oznaczać, iż Galaktyki oddalają się od siebie z tak wielkimi prędkościami jakie przewiduje teoria W.W. (Wielki Wybuch).
Pozdrawiam
Kontemplacja po publikacji brzmi normalnie.
Ja mówiłem o pętli po akcji.
Ponieważ wobec braku nowych danych, nadal przyjmuję stanowisko, że opublikowałeś temat "po łebkach", odwale za Ciebie trochę roboty i uaktualnię Twój system:
- inspiracja
- spekulacja
- akcja
- publikacja
- kontemplacja
Jeśli Twoja notka jest jakąś "zapchajdziurą" to lepiej zaznaczyć to od razu.
A może nie jest?
pzdr
Być może całe moje życie jest zapchajdziurą. Jeden Bóg wie.
2010-02-08 19:07"Dniem i nocą domagałem się rozlewu krwi i rzezi, a kobiety słuchały mnie i — na Boga! — gotowe były powierzyć mi pod opiekę wózki z niemowlętami.”
Niech Pan uwaza, co Pan mowi kobietom. One sa takie ufne i pelne gotowosci kochania. Przeciez nawet anarchista nie podklada bomby pod wozki z niemowlakami. Prawda?
Astronom Halton C. Arp, w "Scientific and political elites in western democracies" tak pisze o odkryciach astronomicznych nie pasujących do teorii Wielkiego Wybuchu:
"The above is another kind of failure of the scientific system, unfortunately more common today. The orbiting observatory had been built at great expense, reduction procedures financed, anad analytical personell salaried. When a great discovery was made it was hidden, not shown in conferences or published, because, for one reason, I believe, the team feared that they would be attacked as incompetent observers.
Some of the orbiting instruments that made epochal breaktroughs published results but ignored their significance. I visited one director regularly pointing out the obvious discoveries. He politely nodded and then went about ignoring the crowning achievement of his project."
tichy prawdopodobnie zapyta: "a któż to taki ten Halton Arp? Czemu mam mu wierzyć?" Na co odpowiem: "a nie wierz, nikt Cię nie zmusza. Ale jak chcesz wiedzieć - nie obędzie się bez studiów. Ani na CNN ani na Wikipedii polegać w takim przypadku nie należy."
/Przeciez nawet anarchista nie podklada bomby pod wozki z niemowlakami./
Ale miłujący pokój może to zrobić - "W imię pokoju" - vide Hiroshima.
/Ani na CNN ani na Wikipedii polegać w takim przypadku nie należy."/
Zdecydowanie popieram ten sposób rozumowania.
Pozdrawiam
A tak przy okazji -
ciekawi mnie Pańska opinia na temat przedstawionego przeze mnie opisu mego doświadczenia z magnesami.
Wpis umieściłem w notce - "Astronauty przygoda z nieznanym". Tam bowiem temat magnetyzmu (pola magnetycznego magnesu stałego) był jakiś czas temu poruszany.
Co prawda odniosłem się do komentarza Eine w tym temacie ale miło by usłyszeć również inne opinie na ten temat.
Frank J. Tipler jest Ci pewnie znany jako autor "The Physics of Christianity", "The Physics of Immortality: Modern Cosmology, God and the Resurrection of the Dead", oraz współautor "The Anthropic Cosmological Principle" - który to temat Cię bardzo interesuje.
Otóż mamy nowy ciekawy artykuł Tiplera:
"Obama vs. Einstein"
Zacytuje tylko zakończenie, bez tłumaczenia:
Obama and Tribe want a “revolutionary” interpretation of the Constitution, one in which the Supreme Court interprets the meaning of the words to fit the progressive worldview. A majority of the Supreme Court recently declined to do so, ruling instead that “Congress shall make no law … abridging the freedom of speech” means exactly that.
Not only does Obama refuse to read physics textbooks before lecturing us on physics, he also refuses to read Supreme Court decisions before lecturing the Supreme Court on Supreme Court decisions. Justice Samuel Alito correctly mouthed “not true” when Obama made false statements about the Citizens United Supreme Court decision. Obama and Tribe’s claims about physics are equally “not true.”
Obama’s claim that twentieth century physics was revolutionary is false. Since twentieth century physics was profoundly conservative, I expect Obama to follow his own logic, reject liberalism, and become a conservative.
I’m not holding my breath.
A.J. uczynił by w tym miejscu uwagę o piskorzu.
2010-02-08 21:24No i chwała Bogu, że jesteś żyw, bo gdyby tak nie daj Boże, to niech Bóg broni.
2010-02-08 21:59Trudy szukania są lepsze niż pewność. Dla radości poznania.
Trudne słowo zapodałaś ale dokopałam się ;-)
Dzięki i również pozdrawiam!
"A.J. uczynił by w tym miejscu uwagę o piskorzu."
Są większe zmartwienia niż drobne uszczypliwości.
Właśnie obleciałem kilka blogów i przejrzałem "ciosy" wymierzane via klawiatura.
Ad rem.
Wie Pan, ze mną jest taki problem, że nie mam już żadnych autorytetów (mimo zastosowania przez Pana formy "Ty" trzymam się starej konwencji, nie będąc pewny pańskich intencji) .
Dlatego też, unikam sytuacji, gdzie dobrowolnie poddaję się pod cudze oceny, gdyż z tym radzę sobie Ja sam.
Globalne autorytety, które mi Rodzice postawili za wzór, w trakcie życia powoli utraciłem.
Zasadniczo mam kilka autorytetów "specjalistycznych" - wszyscy nie żyją.
Zasadniczo nie wiele mi brakuje do religijnego ateisty.
(Życie Człowieka jest święte i należy do niego podchodzić tak poważnie jak do religii).
Co do cytatu z Gospodarza. W.Cz.Arkadiusz ma taki styl bycia, iż czasem bloguje ex cathedra. Sądzę, że to efekt chwilowego poczucia wielkości lub odreagowanie W.Cz.Laury.
Nie mniej nie czuję się Tu skrępowany.
Spostrzegłem, że Ludzie, którzy mnie krępują zazwyczaj nie lubią życia.
Jeśli chodzi o pragnienie, to miałem na myśli wino i chleb:).
BTW, jest coś takiego jak piskorz w maśle?
"/Ani na CNN ani na Wikipedii polegać w takim przypadku nie należy."/"
Co do CNN zgoda, jednak Wikipedię jako wiedzę "pierwszego kontaktu" sobie cenię, nawet bardzo (regularnie wspomagam Ich finansowo).
Wątek a.C
"Domniemywam, że tylko nad R i tylko dla form dodatnio określonych. Słusznie domniemywam?"
Niesłusznie. Ale, zamiast tu się rozpisywać - z racji przymusowego skracania nieodzownie mętnie - zredaguję swe znaleziska, i Ci prześlę.
Ja rozumiem konfuzję, bo przejście od symetrii, które same w sobie zaledwie tworzą grupę, do przestrzeni wektorowej, dalej - algebry, wydaje się dziwacznie i abstrakcyjne.
Na poziomie grupy, klasyfikacja jest prosta. Są tylko dwa typy czystych grup znakowanych. Czystość i znakowanei oznacza że zawsze xy=± yx, i x2=± I, identyczność. Względem ostatniego znaku określamy element jako "dodatni" lub "ujemny". Pierwszy typ - z generatorem wyłącznie ujemnym. Typ drugi - pozostałe. Poza przeliczalne grupy nie wyszedłem.
Dlatego warto patrzeć wpierw na poziom grupy, gdyż wiele własności bogatszych struktur wyodrębnia się na tym wysuszonym poziomie, przy ograniczonych własnościach. No, ale zaczynam mętnić...
Wątek "Bones".
Chyba jakieś inne "Bones" oglądaliśmy. Tak jak dwóch ludzi niby czytało tę samą książkę, ale w jednej ktoś dorysował postaciom wąsy i powymazywał gumką słowa.
Ów męski bohater był w wojsku snajperem. Snajper zabija, ale nie jest zawsze zabójcą, ani automatycznie - płatnym zabójca. "Agent" to funkcja, nawet stopień jak "porucznik", nie profesja.
Żeńska bohaterka wcale nie jest przeciwstawiana. Oboje są partnerami, zaś odmienności (poza oczywistą różnicą płci) w osobistej historii i charakterze, nadają temu związkowi żywy i prawdziwy charakter. Bohaterka jest jakby avatarem Vulcanów, rasy humanoidów ze Star Trek, o podobnych rysach psychologicznych. Vulcani sa logiczni do szpiku kości, emocję uważają za faux-pas i wadę. W późniejszych edycjach Star Treka okazuje się, że Vulcani jak najbardziej są nielogiczni i emocjonalni, tylko nie trafiali w powierzchowne ludzkie szufladkowe definicje. Podobnie jest z Bones. Wydaje się cierpieć na lekkiego Aspergera, nawet jest w psychiatrii nazwa tego psycho-syndromu - Bones jest aleksytymikiem (vide Wikipedia).
Tak, Ark, wydaje się, że wąsy i wymazywanie - to Twoja specjalność.
Wątek wątków.
Wiele obocznych wątków sam wszczynasz, ale wiele używasz jako pałki. Gdy się nie możesz wyplątać z jednego, wplatasz natychmiast następny. Zazwyczaj ten "ratunkowątek" jest jeden, i tylko jeden.
Ale, nie możesz mieć do nikogo pretensji, gdy kto podejmie Twoją "zabawątkę". Masz władzę by ignorować, albo nawet wyciąć komu komentarz. Ale, nawet Bones nikomu tak nie zrobiła.
A nie lepiej byłoby i prościej, i normalniej - "hej, znudził mnie ten wątek, nie będę w nim brał dalej udziału"? Nawet Bones tak robi, mimo braku kinderstube.
Mówię za siebie: wolę być przyzwoicie traktowany bez uczucia, niż bity pałką z uczuciem.
A propo's "wątek wątków".
Też to widzę i rejestruję. A skoro ja to widzę , to widzą to nawet podludzie. Taki żarcik nieśmieszny.
Arkadiusz ma taki styl. Przyznaję, że skuteczny. Bez deklarowania się skłania nowych czytelników do aktywacji.
Tylko czy Arkadiusz naprawdę chce obcować na etapie wzajemnego badania siebie?
To jego blog i jego wybór postępowania. Jego system bycia.
Lecz targetując swoje komentarze w koncepcji poziomu nuworysza, można wciąż być na etapie złudzenie bycia guru.
Bo nuworysz okrzepnie i przejrzy na oczy.
To jest OK, jeśli celem (w wyniku systemu bycia, konkretnie spekulacji) Arka jest zachęcanie.
pzdr
wyhaczacz: "Jego system bycia"
Poprzedni tytuł - "system życia". Ach, wyhaczaczu i Arku, te bogate możliwości:
system mycia
system rycia
system szycia
system tycia
system wycia
A ten watek - nawet pojawia się często w arkowych komentarzach, jakby nieodzownie - system wiezienny:
system kicia
Tak to można widzieć - Ark guruje nad gośćmi...
zapomniales wspomniec o systemie naduzycia. Ta uwaga do obu Panow. Bones moze cierpiec na aleksytymike, ale etyke ma w malym palcu.
2010-02-09 08:36Proszę o objaśnienie, w jakiej konwencji grzecznościowej godzi się prowadzić rozmowę na blogu? Czy zwrot grzecznościowy „Ty” nie jest przypadkiem poufalstwem?
Język którym się posługujemy to też pewien „system bycia”;-) ale nie jest jedynym sposobem komunikacji. To tylko zdania pod którymi ukryty jest „wielki wzorzec mowy” jakim jest DNA, a także inne nośniki komunikowania się, np. za pomocą różnorodnych uczuć.
Podobnie jak ludzkie serce nie jest tylko zwykłą pompą i mięśniem, lecz polem elektromagnetycznym na kształt torusa.
Pewnie nie wszyscy uznają te odkrycia naukowe za wiarygodne ale dzięki różnorodnym punktom widzenia mogą toczyć się wzbudzające zainteresowanie i inspirujące dyskusje.
Na tym blogu również :-)
Arkadiusz Jadczyk stwierdził:
"Są ludzie z dominujacym centrum intelektualnym. Ci spekulują i, czasem, publikują, jednak unikaja działania." [Koniec cytaty]
Kocham Cię Arek - wspomina wół jak cielęciem był.
Poruszasz kwestie tkwiące w fundamentach - to trzeba przejść w drodze do człowieczeństwa.
Niepotrzebnie jednak wplatasz w nie twierdzenia ogólne, bez odpowiednich zastrzeżeń.
Publikacja jest działaniem. "Na początku było słowo" - to oczywiste wyjudzenie, bez dowodu, ale jakże prawdopodobne i jakże sprawdza się w niezliczonych aktach sprawczych znanych z historii.
Sformułowanie idei to wynik działania dość intymnego i dla potrzeb wykładu można je sobie odpuścić, jedynie opatrują ten czyn warunkami. Publikacja jednak to już działanie.
Zapraszam Cię na "Strona DDD", pod adresem www.ddd.xt.pl. Tam jest "List otwarty do parlamentariuszy". Czy to nie działanie?
(Albo tu na Salonie notki "niewspółczesność człowieka wierzącego", albo "To nie żart" - przecież to są publikacje będące działaniem w celu wyzwolenia ludzi [przede wszystkim dzieci] od zakłamanych wiar.
Robota kolosalna...)
Pozdrawiam
/Wątek "Bones".
Chyba jakieś inne "Bones" oglądaliśmy./
Temat jest stary, w Biblii pojawia się poprzez wątek "pomieszania języków". Ale w samej rzeczy jest nawet starszy.

/Czy zwrot grzecznościowy „Ty” nie jest przypadkiem poufalstwem?/
Przez wielu tak to jest zapewne odbierane. Przez innych wielu, w szczególności przez wielu anarchistów - inaczej. Zatem - sprawa nierostrzygnięta. Jedna z wielu.
Zajrzałem na polecaną stronę. Ciężki jakiś jestem, bo nie chwytam o co tam idzie. Nic zresztą w tym dziwnego, bo nie chwytam wielu rzeczy - jest to chyba w mojej naturze, w genach....
2010-02-09 09:56Wczoraj przed snem obejrzałem odcinek gdzie Bones ma występ w telewizji. Jej odpowiedzi na pytania prowadzącej prezenterki bardzo mi się podobały. Prezenterce oczywiście mniej.
Tak, tak - tutaj na blogu zachowuję się czasem jak Bones w swoim laboratorium.
A propos etyki w małym palcu: w oglądanym wczoraj odcinku występował też palec .... nie będę wchodził w szczegóły czyj.
Kazek39 napisał:
"Martwi mnie tylko,że młodzież jest celowo ogłupiana przez media na całym świecie i postęp nie jest taki jaki mógłby być." [koniec cytatu]
Prawie cała kultura światowa wciąż posadowiona jest na ogłupiających fałszach religijnych.
Ludzie wychowywani są w fałszu religijnym, ogłupiani nim, demoralizowani i degenerowani do poziomu umysłowego tak, że najczęściej już do końca nie są w stanie wydobyć się z bagna religijnych fałszów i nie osiągają pełnego człowieczeństwa, ponieważ wiara uniemożliwia im w pełni logiczne myślenie.
Praktycznie cały system organizacyjny naszego świata oparty jest na pochodnych od religii i wiar wzajemnych wyjudzeniach...
(Zerknij proszę na "To nie żart". Człowiek chowany w kilku środowiskach, który dostrzega sprzeczności systemów środowiskowych, kiedy prezentuje swoje spostrzeżenia, traktowany jest jak żartowniś, albo jak bluźnierca.)
Pozdrawiam
Snajper to snajper: ma zabijać z ukrycia wskazane mu przez przełożonego osoby, nie wchodzić w to kim te osoby są i czym się zajmują, i za tę właśnie robotę jest opłacany.
Z Wikipedii:
How much does an army ranger make in one year?
That depends on rank, here is the pay chart:
....
/Prawie cała kultura światowa wciąż posadowiona jest na ogłupiających fałszach religijnych./
Skąd wynika, że bez religii nie byłoby prawie w ogóle kultury światowej. Czy może źle rozumuję?
Arkadiusz Jadczyk napisał:
Zajrzałem na polecaną stronę. Ciężki jakiś jestem, bo nie chwytam o co tam idzie. Nic zresztą w tym dziwnego, bo nie chwytam wielu rzeczy - jest to chyba w mojej naturze, w genach....[Koniec cytatu]
Raczej w zainteresowaniach i chęci lub niechęci do brudzenia sobie rąk przez odejście od czystej logiki (matematycznej) filozofii, jako zwieńczenia nauk itd. - i pobabranie się w ich rzeczywistości stosowanej.
...Ale - widzisz - takie pozostawanie na wysokości owocuje z czasem poczuciem, że: "publikacja to jeszcze nie działanie".
Pozdrawiam
Dobra, z chęcią postudiuję Twoje eksperymenty z Cliffordem.
Cliffordy pojawiają się w różnych okolicznościach. Patrz np.
2^8-ions = 256-ions = Voudons and 2^N-ions
i linki tamże.
A tu coś co zahacza o Twoją działkę probabilistyczną:
Random Walks on Clifford Algebras as Directed Hypercubes
René Schott 1, 2, Stacey Staples 3
(2008)
Given a Clifford algebra of arbitrary signature $Cl_{p+q}=n$ multiplicative random walks are induced by sequences of independent, uniformly distributed random variables taking values in the unit basis paravectors in the algebra. These walks take values in the positive and negative basis multivectors of the algebra and can be treated as random walks on directed hypercubes. Methods of walks on hypercubes are employed to develop limit theorems. These multiplicative walks are then used to induce additive walks on the Clifford algebra. Again, limit theorems are developed.
@Paweł Tomczak:
/Prawie cała kultura światowa wciąż posadowiona jest na ogłupiających fałszach religijnych./
Arkadiusz Jadczyk:
/Skąd wynika, że bez religii nie byłoby prawie w ogóle kultury światowej. Czy może źle rozumuję?/
Tak samo, jak bez rosołu pierwotnego nie zalęgłyby się jakieś tam gnokoki, a bez nich nie powstałyby robale i dalej tak aż do gadającej małpy - tak bez religii, nie łatwo byłoby przeskoczyć od braku myśli do algebry.
Religia dla myśli jest tym, czym szkarłupnia dla powstania strunowców.
Szkarłupnia skręciła się w - mutacyjnej zapewne - konwulsji i wzdłuż blizny po skręceniu wytworzyła strunę...
...I tym niemym protestem wobec miernoty bycia szkarłupnią, zapoczątkowała rozwój wszelkiej gadziny, na szczycie której teraz stoi gatunek homo ...niepewny skądinąd sapiens. (Niestety już obecnie niewspółczesny w swej wierzącej w jakiś religie i kościoły części - co dyskutowane jest jednak jeszcze szeroko, m. in. pod notką: http://ddd.xt.pl.salon24.pl/154384,niewspolczesnosc-czlowieka-wierzacego .)
Notabene - znalazło się w tej notce odniesienie do takich przyszłościowych indywiduów, jakich formą pierwotną jesteś, być może, Ty ...w przyszłości gadających do siebie językiem matematycznym, algorytmami namawiających panienki do prób prokreacji, macierzami piszących wiersze itd.
Ciekaw jestem, co byś powiedział po przejrzeniu się w takim zwierciadełku...
Pozdrawiam
/algorytmami namawiających panienki do prób prokreacji/
No to wyszło szydło z worka. Trzeba było od razu, że to Cię gnębi, bez owijania w bawełnę.
Ja tu o inspiracji i spekulacji, a Ty o prokreacji i defloracji. Wątpię czy znajdziemy wspólną platformę.
Napisał do mnie, jakiś tydzień temu, jeden z Czytelników, nieznany mi przedtem, Pan Jerzy Wojnar. Napisał, że trafił na mój blog przypadkowo szukając w Google słów "atraktor" i "społeczeństwo". Przysłał mi też swoje...
komentarze (359)Panuje powszechne, jak mi si ę wydaje, błędne przekonanie o poglądach C.G. Junga na temat Niezidentyfikowanych Obiektów Latających ( po polsku NOLe – ja będę używał skrótu angielskiego UFOs ). Wielu ludzi, także tych oczytanych, sądzi iż Jung...
komentarze (323)Pisanie o UFO jest niebezpieczne. Można bowiem łatwo zostać „zaklasyfikowanym”. Podobnie jak gdy się pisze o religii, o Bogu, o polityce. A gdy się zostanie raz zaklasyfikowanym – bardzo trudno się „odklasyfikować”. Prawie niemożliwe. Etykietki...
komentarze (412)Zgłoszenie zostało zapisane.
Wystąpił błąd. Spróbuj ponownie później.
Czy na pewno chcesz zablokować tego użytkownika?
Naukowiec, zainteresowany obrzeżami nauki.
Życie jest religią.
Nasze życiowe doświadczenia odzwierciedlają nasze oddziaływania z Bogiem.
Ludzie śpiący są ludźmi małej wiary gdy idzie o ich oddziaływania ze wszystkim co stworzone.
Niektórzy ludzie sądzą, że świat istnieje dla nich, po to, by go pokonać, zignorować lub zgasić.
Dla tych ludzi świat zgaśnie.
Staną się dokładnie tym co dali życiu.
Staną się jedynie snem w "przeszłości".
Ci co baczą uważnie na obiektywną rzeczywistość wokół siebie, staną się rzeczywistością "Przyszłości"

/algorytmami namawiających panienki do prób prokreacji/ No to wyszło szydło z worka....
A tu coś co zahacza o Twoją działkę probabilistyczną: Random Walks on Clifford Algebras...
Dobra, z chęcią postudiuję Twoje eksperymenty z Cliffordem. Cliffordy pojawiają się w...
/Prawie cała kultura światowa wciąż posadowiona jest na ogłupiających fałszach...
Snajper to snajper: ma zabijać z ukrycia wskazane mu przez przełożonego osoby, nie wchodzić w...
komentarze (134) skomentuj