

Komentarz został zapisany. Będzie widoczny w ciągu kilku minut.
Wystąpił błąd, komentarz nie został zapisany. Spróbuj ponownie później.
/Wyjaśnia też obserwowane anomalie zegarów atomowych umieszczonych na satelitach sieci GPS./
Anomalie mogą być tylko pogodowe. Nie ma żadnych anomalii w systemie GPS i Prof. Bazijew dokazał to jednoznacznie. Nie pisałem o tym? Leń jestem, ale ważne, że ja wiem o tym.
Gdybyś Ty zrozumiał, co ja Tobię mówię już dwa lata, to dzisiaj pisałbyś o sobie, a nie o jakiś tam Japończykach.
2009-11-16 18:14/Ziemia zatem nie zwalnia, co winno cieszyć niektórych Czytelników!(zgadnijcie kogo?)/
Wiem, wiem! Stanisława Hellera.
Pnie Profesorze, czytając tę i poprzednie Pana notki i niejako nawiązując do "wyzwolenia się od indoktrynacji", chciałbym spytać, czy zgodzi się Pan z takim twierdzeniem:
Każdemu ciągowi znaków zapisanych w języku matematyki odpowiada przynajmniej jeden ciąg słów w przestrzeni myśli i na odwrót, każdemu ciągowi słów z przestrzeni myśli odpowiada przynajmniej jeden zapis, dokonany za pomocą symboli matematycznych.
Uzasadnienie
Dowolny zapis w symbolice matematycznej zawsze odczytujemy w myślach słowami. Na przykład 2 + 2 = 4, czytamy-myślimy: „dwa plus dwa równa się cztery”, lub „dwa i dwa jest cztery”, lub „dwa dodać dwa to cztery” itd.
Twierdzenia matematyczne to słowne zapisy związków liczbowych, ujęte za pomocą symboli języka matematyki.
Np. „W trójkącie prostokątnym, suma kwadratów przyprostokątnych, równa jest kwadratowi przeciwprostokątnej (w geometrii euklidesowej)”. Tak rozumianą myśl, można następnie zapisać za pomocą symboli matematycznych (z dodatkową ilustracją graficzną, którą aby odczytać, też trzeba użyć ciągu słów).
Reasumując – aby wyrażać związki matematyczne, musimy używać słów z przestrzeni myśli. Dopiero wtórny jest ich zapis w symbolice matematycznej.
Jeżeli tak, to matematyka należy do tej samej przestrzeni myśli co np. poezja, tzn. składa się z ciągu słów. Różnica polega być może tylko na tym, że matematyczne ciągi słów można weryfikować przez obserwacje, doświadczenie (np. dwa palce dodać dwa palce to cztery palce.). Natomiast ciągi słów poezji nie są weryfikowalne. Ale to tylko hipoteza.
No i na koniec. Jeżeli „matematyka” należy do przestrzeni słów (myślanych), to zbiór jej słów podlega rozkładowi według długości słów, czyli jest taki sam jak rozkład dowolnego dzieła literackiego. W takim rozkładzie maksimum wypada przeważnie dla słów 6 (7)-literowych ....
Pozdrawiam serdecznie
Cdn.
"Wyjaśnia też obserwowane anomalie zegarów atomowych umieszczonych na satelitach sieci GPS".
Tzn, że anomalie te nie sa spowodowane wygięciem czasoprzestrzeni na orbicie Ziemi i następczą zmianą czasu _?
/Anomalie mogą być tylko pogodowe. Nie ma żadnych anomalii w systemie GPS i Prof. Bazijew dokazał to jednoznacznie./
Razem z Bazijewem dokazujecie. A śpiewał przecież Grechuta:
Nie dokazuj , miły nie dokazuj
przecież nie jest z ciebie znowu taki cud
Zegary na satelitach też dokazują, tyle, że inaczej. Kiedy Bazijew puści swojego bąka-satelitę, wtedy pogadamy.
Czasoprzestrzeń to się wygięła Einsteinowi i już potem nie mógł jej wyprostować. Owszem, czasoprzestrzeń jest kulą, bo kula to twór doskonały a Bóg jak już coś tworzy, to tylko rzeczy doskonałe.
P.S. Żartuję tylko minimalnie.
/W takim rozkładzie maksimum wypada przeważnie dla słów 6 (7)-literowych/
Ja sam szczególnie lubię siedmioliterowe słowo Babilon
Spotkałem się kiedyś z argumentem zwalniającej Ziemi u kreacjonistów... No bo jak szybko mogłaby się kręcić w przeszłości żeby się nie rozlecieć?
2009-11-16 19:31/Zegary na satelitach też dokazują, tyle, że inaczej. Kiedy Bazijew puści swojego bąka-satelitę, wtedy pogadamy./
Nic tu nie da, że będziesz się krył za maską ignoracji i nietoleracji.
Wszyscy wy, pseudofizycy, twierdzicie, że c=2,99 792 458*10^8 m*s^-1, ale za ostatnie dwa lata ja nie znalazłem ani jednego fizyka, który zmierzyłby prędkość światła naturalnego, a tylko takie jest we Wszechświecie. I mimo tego wymąfdrzacie się tak, jakbyście wszystkie rozumy zjedli.
Prof. Bazijew nie ma potrzeby cokolwiek puszczać. Posiada dokładne rezultaty pewnego eksperymentu, które jednoznacznie potwierdzają to, co ja napisałem: nie ma żadnej anomali.
/Prof. Bazijew nie ma potrzeby cokolwiek puszczać. Posiada dokładne rezultaty pewnego eksperymentu, które jednoznacznie potwierdzają to, co ja napisałem: nie ma żadnej anomali./
Kiedy to jest właśnie ten bąk o którym piszę. Bazijew Ci wszystkiego nie wyjawił!!!
satelitę.
A może Ty mógłbyś coś szczegółowo napisać na temat teorii Bazijewa?
Tyle pisze o najbardziej folklorystycznych fizykach świat ,tylko dziwnie omijasz Bazijewa fizykę.Nie możesz jej zrozumieć,czy leń Cię ogarnia? Zróbmy "chanellig " o fizyce Bazijewa ?Hę?
/Nie możesz jej zrozumieć,czy leń Cię ogarnia?/
Nie mogę jej zrozumieć, bo jej nie znam. A nie znam jej ponieważ nie jest dla mnie dostępna. Gdy się pojawi w internecie, jako praca naukowa a nie jako gadka-szmatka, wtedy może poświęcę troche swojego czasu na postudiowanie o czym rzecz. Piszę zazwyczaj o tym, co jest powszechnie dostępne poprzez sieć lub nakowe serwisy lub o tym, co dobrze znam.
Moja hipotezą jest aktualnie, że Bazijew celowo unika internetu, by tacy jak ja nie mogli się do jego twórczości dobrać.
Wspominałeś kiedyś, jeśli dobrze pamietam, że Ty masz autentyczne dzieło Bazijewa.
Szanowny Panie
Panska teoria slowa jest interesujaca.
Proponuje by Pan rozwazyl mozliwosc ,iz liczby sa "boskim slowem".
One zawieraja "symbolicznie transformujace" znaczenie-istnienia-dzialanie slow.
Na "poczatku bylo Slowo.....".
Bylo to Slowo: "Jestem".
Byla to liczba (cyfra):Jeden.
Wszystko co istnieje zawiera:
1-Jeden i dazy do Jednosci.
pozdrawiam
J21
/Kiedy to jest właśnie ten bąk o którym piszę. Bazijew Ci wszystkiego nie wyjawił!!!/
Wiesz, między nami nie ma tajemnic. Rozmawiamy o wszystkim i niczym. Gdy mieszkałem w samym Kijowie i miałem bardzo szybki Internet, to potrafiliśmy konferować po 12-14 godzin na dobę. takie rozmowy przez Skype na telefon są śmiesznie tanie.
Teraz jednak mieszkam pod Kijowem i to w takim durnym miejscu, że nie mogę korzystać ze Skype i muszę dzwonić, a te rozmowy są najdroższe na świecie (dzwoniąc do Ciebie zapłaciłbym mniej niż dzwoniąc do Moskwy). Nie mogę więc takiej kwestii uzgodnić przez telefon, ale ...
W styczniu Prof. Bazijew przyjeżdża do mnie i już na miejscu zapytam o to, co skrył przedemną.
Poinformuję.
/Zróbmy "chanellig " o fizyce Bazijewa ?Hę?/
Dwa lata was na to namawiam. nareszcie dotarło. I argumentacja całkiem logiczna!
/Wspominałeś kiedyś, jeśli dobrze pamietam, że Ty masz autentyczne dzieło Bazijewa./
Nie ma, a przynajmniej nie powinien się teraz do tego przyznać. Ta książka jest do kupienia, ale ja wszystkim radzę tego nie robić, gdyż to wydanie zawiera zbyt dużo błędów, a nikt z was nie poświęci swojego czasu na ich wyjaśnianie. Radzę poczekać na Wydanie drugie, ale ... jeśli jednak zechcesz kupić to mogę Cię skierować do osoby, który zajmuje się dystrybucją.
A co się tobiue nie podoby w tym co ja publikuję w Rozdziale poświęconym tej teorii na mojej stronie?
I jeszcze jedno: Wy nie rozumiecie co to znaczy żyć bez pieniędzy. Ja codziennie martwię się skąd wziąć 3 grzywny na bochenek chleba i dzieje się to w kraju, w którym codziennie kradnie się setki milionów grzywien.
To smo Prof. Bazijew. Mieszka w najdroższym mieście świata, zajmuje się tylko nauką i ... nie umie kraść.
Zeby rozmieścić materiał w Internecie, to trzeba mieć pieniądze na domenę, pracowników, którzy zajmą się odpowiednim naborem, etc.
Dobrze, że mój syn zrobił mi stronę i opłaca domenę. pytasz dlaczego ja nie przepiszę tekstu tej książki do Internetu? Bo jeszcze nie zidiociałem do końca, a przy tym, nawet jeśli bym to zrobił, to i tak trzeba byłoby zapłacić za dostęp do tej pracy conajmniej 50 USD.
/Dwa lata was na to namawiam. nareszcie dotarło. I argumentacja całkiem logiczna!/
Dla mnie logiczną ona nie jest. Moja bez przerwy channelująca łepytyna woli Fujitę i w przyszłej notce będzie o jego kosmologii - a nie o kosmologii Bazijewa, o której zresztą żadne źródła, ani te ziemskie ani pozaziemskie nie były łaskawe mnie poinformować. Może ukrywają coś bardzo ważnego przede mną? Im na zdrowie.
/Zeby rozmieścić materiał w Internecie, to trzeba mieć pieniądze na domenę, pracowników, którzy zajmą się odpowiednim naborem, etc./
Piszesz bzdury. Najpierw umieszcza się w Internecie w darmowym serwisie, na przykład narod.ru. Potem robi się reklamę. Gdy ktoś, na przykład taki jak ja, zostanie przekonany o wielkości dzieła, wtedy ten ktoś robi reklamę, wspiera ja naukowymi wywodami, i apeluje do ludzi, a jest ich miliony, o wsparcie finansowe. W ciagu dwóch-trzech miesięcy Bazijew ma milion dolarów od tysięcy entuzjastów którzy tylko szukają dobrej idei by ją poprzeć. Jedyne co o co sie musi troszczyć to, żeby nie skłamać przez tymi co go obdarzają zaufaniem i przed władzami podadtkowymi.
/Gdy ktoś, na przykład taki jak ja, zostanie przekonany o wielkości dzieła, wtedy ten ktoś robi reklamę, wspiera ja naukowymi wywodami, i apeluje do ludzi, a jest ich miliony, o wsparcie finansowe. W ciagu dwóch-trzech miesięcy Bazijew ma milion dolarów od tysięcy entuzjastów którzy tylko szukają dobrej idei by ją poprzeć. Jedyne co o co sie musi troszczyć to, żeby nie skłamać przez tymi co go obdarzają zaufaniem i przed władzami podadtkowymi./
Trzymam za słowo!!! Jak będzie gotowe drugie wydanie to tak zrobimy. Jak sam raz w styczniu będę miał okazję ... poznać Prof. Bazijewa osobiście (tak, tak! to może szokujące, ale my jeszcze nie widzieliśmy jeden drugiego) i dobiję się jego zgody na taką procedurę.
/a nie o kosmologii Bazijewa, o której zresztą żadne źródła, ani te ziemskie ani pozaziemskie nie były łaskawe mnie poinformować. Może ukrywają coś bardzo ważnego przede mną? Im na zdrowie./
To ja Tobie nie wysłałem neszej pracy? tak, to mój błąd, który zaraz poprawiam.
/i wykazują, że ich nowa teoria grawitacji wyjaśnia ten ruch znacznie lepiej./
To będzie coś o tej nowej teorii? Choćby kilka zdań - zasadnicze informacje.
Nie zapomnij jednak, że moje oświadczenie jest warunkowe, pogrubię istotne słowo:
Gdy ktoś, na przykład taki jak ja, zostanie przekonany o wielkości dzieła ...
/W ciagu dwóch-trzech miesięcy Bazijew ma milion dolarów od tysięcy entuzjastów którzy tylko szukają dobrej idei by ją poprzeć./
Jak Ty do mnie mówisz? Piszesz bzdury?
To trzymaj: piszesz bzdury! przeczytaj co napisał pod moją przedostanią notką czytelnik, który przez chwilą zostawił swój komentarz u Ciebie i zapytaj go dlaczego nie wspiera mojej pracy finansowo.
/Gdy ktoś, na przykład taki jak ja, zostanie przekonany o wielkości dzieła .../
Ja umiem czytać i Ty o tym doskonale wiesz!
Ark napisał: Moja hipotezą jest aktualnie, że Bazijew celowo unika internetu, by tacy jak ja nie mogli się do jego twórczości dobrać.
To również i moja hipoteza, wyciągnięta już dawno temu, gdy po moich dociekliwych pytaniach, moje komentarze zostały przez Ciebie usunięte, a ja dostałem u Ciebie bana. A pisząc wprost:
1. Póki co, ciekawe idee w internecie roznoszą się lotem błyskawicy (popełniłem nawet o tym notkę), a idea free energy poparta faktami do takich należy.
2. Aby zarazić ludzi do idei w Internecie niepotrzebne są pieniądze, a dużo czasu na przygotowanie materiałów i reagowanie na komentarze czytelników (poprawianie materiałów na bieżąco). Zajrzyj do mnie i obejrzyj a href="http://kap1.salon24.pl/136785">film z konferencji TED, który powinien być dla Ciebie inspiracją.
3. Nie można zjeść ciastka i mieć ciastka, tzn. albo prof. Bazijew chce robić tajemnicę i trzymać na niej swoją rękę licząc, że ktoś kupi kota w worku albo chce spopularyzować swoje idee. Jeżeli to drugie, to musi się liczyć z krytyką, lecz może też liczyć na błyskawiczny przyrost zainteresowania.
Podsumowując. Jeżeli potrzebna jest wiedza w zakresie internetu - pomogę. Jeżeli potrzebna Ci jest wiedza, gdzie dać cynk, aby temat się rozszedł w internecie lotem błyskawicy - też pomogę. Tylko proszę... daj coś, co się będzie do tego nadawać!
Ja już nawet nie marzę o prototypie, takim jak np. My Solar Backup, który można zobaczyć na własne oczy lub zdjęciach, jak np. z ogólnopolskiego zlotu pojazdów elektrycznych i hybrydowych - wystarczy mi opinia Arka, a ta się pojawi, gdy praca Bazijewa się pojawi w internecie, jako praca naukowa. To chyba da się zrobić? :)
Ja tak na marginesie, pobocznie.
Jeżeli potrzebna Ci jest wiedza, gdzie dać cynk, aby temat się rozszedł w internecie lotem błyskawicy - też pomogę.
Mam piramidę finansową, przy której piramida Ponziego to pikuś. Pomożesz w reklamie? :)
Usunąłeś komentarz i nie zdążyłem odpisać ;)
2009-11-17 02:59/Ark napisał: Moja hipotezą jest aktualnie, że Bazijew celowo unika internetu, by tacy jak ja nie mogli się do jego twórczości dobrać./
Zawsze uważałem Ciebie za rozsądnego faceta, więc dlaczego chcesz, żebym pod wpływem chwili zmienił o Tobie zdanie.
Ta wypowiedź Arka jest czymś tak bezsensownym, że aż nie wytrzymującym krytyki. Przecież ja już informowałem, że Bazijew piewrsze co zrobił, to przekazał informację o swoim odkryciu Rosyjskiej Akademii Nauk już w 1982 r.
Następnie przekazał im swoją książkę zaraz po jej wydaniu. A w 1996 r. wysłał egzemplarz swojej książki do Fermilabu.
W Rosji o jego teorii słyszeli wszyscy szanujący się, ale jak się zachowują, pokazałem na przykładzie Konferencji w Agencji "Izwiestia". napisałem specjalną notkę gdzie ujawniłem żelazne fakty tendencyjności rosysjkich "uczonych" (identycznie zachowuje się Ark, Eine i inni).
Bazijew wydał swoją pracę w formie książki i każdy kto chce może sobie ją kupić.
Co z tego, że Ark komentuje tylko te prace, z którymi może zapoznać się w Internecie, jeżeli to jest po prostu szajse i on o tym doskonale wie.
Powtarzam pytanie: dlaczego ci cwaniacy przemilczają każdą ważną notkę, którą ja zamieszczam w Internecie? Bo one nie są naukowe? Ale one są logiczne, więc swoje naukowe możecie sobie wsadzić głęboko i jeszcze głębiej.
/To również i moja hipoteza, wyciągnięta już dawno temu, gdy po moich dociekliwych pytaniach, moje komentarze zostały przez Ciebie usunięte, a ja dostałem u Ciebie bana./
Nigdy nie usunąłem merytorycznego komentarza, nawet jeżeli on był dla mnie druzgocący. Jeżeli tak się stało, widocznie przekroczyłeś granicę komentarz - ad personam.
Zamieściłem ostatnio kilka notek pod wspólnym tytułem "Jeśli małe jest piękne, to duże nie może być inne"
http://manipulatorzy.salon24.pl/125529,jesli-male-jest-piekne-to-duze-nie-moze-byc-inne
http://manipulatorzy.salon24.pl/128094,jesli-male-jest-piekne-to-duze-nie-moze-byc-inne-czesc-2
http://manipulatorzy.salon24.pl/128410,jesli-male-jest-piekne-to-duze-nie-moze-byc-inne-czesc-3
Pokaż mi komentarz któregoś z tych, kto uważa sią za naukowca. Zmowa milczenia, żeby się w odpowiednim momencie powypiendryczać.
/wystarczy mi opinia Arka, a ta się pojawi, gdy praca Bazijewa się pojawi w internecie, jako praca naukowa./
Czym moje wykłady różnią się od ich wykładów naukowych? Czym moja praca różni się od ich prac naukowych?
Tylko jednym: u mnie pracuje logika i konsekwencja, a nich okazyjne, kolejne zmyślenie podpasowane pod aktualnie obowiązujący trend.
/Ja już nawet nie marzę o prototypie, takim jak np. My Solar Backup, który można zobaczyć na własne oczy lub zdjęciach, jak np. z ogólnopolskiego zlotu pojazdów elektrycznych i hybrydowych/
Bierzesz gotowe elementy i składasz z tego model, jak w lego. I Ty to porównujesz do mojej roboty? Skandal!!!
/Aby zarazić ludzi do idei w Internecie niepotrzebne są pieniądze, a dużo czasu na przygotowanie materiałów /
Piszesz takie śmieszne rzeczy, że mam wrażenie iż momentami tracisz kontrolę nad tym co piszesz.
Co jest potrzebne:
1. Idea
2. Materiały (teoria)
3. nabranie materiałów w formie elektronicznej
4. Mnóstwo czasu na opracowanie maetriałów w odpowiedniej formie, która będzie gotowa do wyłożenia w Internecie
A to wszystko czas, jeśli się ma umiejętności wystarczające do pracy z odpowiednimi programami komputerowymi.
A jeśli się tych umiejętności nie ma, to dopiero dochodzą problemy, gdyż każdy próbuje wyciągnąć z człowieka ostatni grosz, co dokazałem na przykładzie oficjalnego tłumaczenia tekstu na język angielski.
Jednym słowem:
Wszystkie wasze argumenty świadczą o tym, że podchodzicie do tej sprawy z pozycji BETONU. wasze prawo. Niemniej o propozycji pomocy będę pamiętał.
Czym moja praca różni się od ich prac naukowych?
Prace Arka są dostępne tutaj
widocznie przekroczyłeś granicę komentarz - ad personam.
Na pewno wiesz, że rozdzielam teksty od ludzi, którzy teksty piszą. W szczególności mogłem się mylić (i pewnie nie raz tak było) na salonie, lecz ad personam to nie ja.
Bierzesz gotowe elementy i składasz z tego model, jak w lego. I Ty to porównujesz do mojej roboty?
Lego jest wynikiem czyichś prac. Czy składanie współczesnych komputerów można określić lego? A przecież ktoś te procesory zrobił.
każdy próbuje wyciągnąć z człowieka ostatni grosz, co dokazałem na przykładzie oficjalnego tłumaczenia tekstu na język angielski.
Są dwie możliwości działania. Charytatywnie lub komercyjnie. W tym pierwszym przypadku działamy na rzecz idei za darmo, a wtedy możemy oczekiwać, że i inni będą działać za darmo (o ile się ich do tego przekona). W przypadku teorii Bazijewa tak nie jest, bo po wspólnie chcecie na tym zarobić - nawet książki nie udostępniacie za darmo w PDF w internecie, tylko chcecie za to zapłaty. I OK. Tylko nie ma co się dziwić, że inni też chcą zapłaty za swój czas pracy.
Wszystkie wasze argumenty świadczą o tym, że podchodzicie do tej sprawy z pozycji BETONU.
Oj nie mieszaj mnie do naukowców bo nim nie jestem - ja tylko czytam. I gdy czytam o konferencji Bazijewa Obalenie Einsteina: Wpadka rosyjskich agencji prasowych, to chcę po prostu zrozumieć o co chodzi. Bo skoro Bazijew zaznaczył, że jego odkrycie pozwala "wykorzystanie pola magnetycznego Ziemi", które jego zdaniem jest "niewyczerpanym źródłem energii." to w czym problem?
/Prace Arka są dostępne tutaj/
A prace Prof. Bazijewa są dostepne tutaj: http://electrino.pl
/Lego jest wynikiem czyichś prac. Czy składanie współczesnych komputerów można określić lego? A przecież ktoś te procesory zrobił./
Tylko, że ktoś te prace finansował. Twórca procesora nie tylko nie finansował jego opracowania, a jeszcze otrzymywał wynagrodzenie za swoją pracę. My natomiast jesteśmy zmuszeni finansować wszystko sami.
Zapytaj Eine, czy TcC ile prac naukowych oni sfinansowali ze swoich dochodów. Może po ich odpowiedzi coś zrozumiesz z tego, co ja do Ciebie mówię.
/W przypadku teorii Bazijewa tak nie jest, bo po wspólnie chcecie na tym zarobić - nawet książki nie udostępniacie za darmo w PDF w internecie, tylko chcecie za to zapłaty./
Tyś chyba całkiem zwariował!!! Kto chce zarobić na wydawnictwie naukowym? Tylko wrócić włożone. Ty nigdy nie zauważyłeś, jak pisałem, że dla wydania swojej książki Prof. Bazijew zastawił dom i wziął kredyt.
Niedawno wydał swoją książkę Akademik Bołotow. Za swoje, to znaczy w kredyt. Gdyby chciał wrócić koszty tego pięknego wydania z Tablicą Izosterów, to musiałby sprzedawać jeden egzemplarz po 200 €.
Wiadomo, że nikt za taką cenę tego nie kupi (chociaż świadczy to tylko o głupocie ludzi, gdyż jest tam tyle informacji, że one są warte każde pieniądze) więc trzeba było opracować specjalną strategię rozpowszechnienia, przy której wyjdzie się na zero.
Tak więc odłóż na półkę tezę o dorabiamniu się na wydawnictwach.
/I gdy czytam o konferencji Bazijewa Obalenie Einsteina: Wpadka rosyjskich agencji prasowych, to chcę po prostu zrozumieć o co chodzi. Bo skoro Bazijew zaznaczył, że jego odkrycie pozwala "wykorzystanie pola magnetycznego Ziemi", które jego zdaniem jest "niewyczerpanym źródłem energii." to w czym problem?/
Ręce opadają. Z tego wynika, że moich notek na ten temat nie czytałeś, a głupoty, jakie wypisuje ta durna baba są dla Ciebie argumentem.
P.S.: Czytałeś moje komentarze pod jej notką? Czytałeś odpowiedzi tej idiotki na moje komentarze?
Co? Nie ma jej odpowiedzi? I to o wszystkim świadczy.
Jeżeli prof. Bazijew chce być oficjalnie finansowany, to i też musi się dostosować do rygorów naukowych. Jeżeli prof. Bazijew chce zostać biznesmenem i szuka inwestora, to i też musi się dostosować do rygorów biznesowych. Jeżeli chce to robić sam, po swojemu i własnym sumptem to niech robi - charytatywnie lub komercyjnie, tylko dlaczego pretensje do innych za własne działania? Nie wiem po co te emocje.
Co do ceny książki, czy 200 Euro, czy mniej to rzecz nie tylko w cenie za sztukę, ale również w ilości sprzedanych egzemplarzy. Swojego czasu dołożyłem swój program na CD do całego nakładu Gazety Prawnej - 150 tysięcy egzemplarzy - cena za sztukę była minimalna, ale... opłacało się bardziej, niż gdybym Klientów pozyskiwał samodzielnie, nie mówiąc już o tym, że program był okrojony, więc miałem okazję pozyskać nowych nabywców na pełną wersję.
Nie mnie oceniać electrino, poddałem jedynie pod rozważenie inny sposób działania. Ten do mnie nie przemawia.
Bazijew i Bazijew, a lepszy wróbel w garści:
"Fujita i Kanda przewidują, że z duża dokładnością zegar astronomiczny Ziemi różni się od zegara atomowego o 0.621 sekund/rok, co świetnie zgadza się z obserwacjami."
Może i tak jest, ale obserwacje wskazują na dosyć dużą zmienność tego opóźnienia (http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Leapsecond.ut1-utc.svg).
W ciągu 7 lat od 1999 do 2006 rozbieżność wyniosła niecałe 1,4 sekundy. Jeszcze dwa lata temu wręcz podejrzewałem, że to może być sinusoida i teraz trzeba będzie dodawać sekundę, chociaż nowe dane wcale mnie nie przekonują, że zawsze zwalnia... No chyba że Japończycy mają rację :)
/A prace Prof. Bazijewa są dostepne tutaj: http://electrino.pl/
1) To nie są prace naukowe, to jest coś co określam mianem gadka-szmatka.
2) To nie jest dzieło Bazijewa, to jest gadka-szmatka waldemara.m. Bazijew nie ponosi odpowiedzialności za to co waldemar.m napisze.
Prace naukowe mają swoje standardy. Naukowcy je znają. Ktoś, kto chce by jego prace traktowali poważnie naukowcy po prostu musi się dostosować do wymagań i oczekiwań. Są różne gatunki: jest lireatura piękna, jest literatura fantastyczno naukowa, jest praca naukowa i jest gadka-szmatka. To, co Ty robisz to jest właśnie gadka-szmatka. Nowy, oryginalny gatunek literacki.
Można się nauczyć pisać dzieła literackie. Są darmowe podręczniki. Można się nauczyć pisać fantastykę - są dostępne za darmo dzieła znanych autorów, można się na przykładach uczyć. Można się też nauczyć jak pisać prace odpowiadające standardom prac naukowych. Wymaga to wysiłku - jak wszystko zresztą. Gadka-szmatka też wymaga wysiłku, nie przeczę. Moża kiedyś będzie przyznawana nagroda Nobla w dziedzinie gadki-szmatki, wtedy będziesz miał szansę. Ale jak na dziś Nagrody Nobla za gadkę szmatkę nie ma.
Chce Bazijew poważnego traktowania przez innych? Niechaj sam poważnie innych traktuje.
Ale Bazijew najwyraźniej nie chce być poważnie traktowany. Chce robiś szum, zamieszanie. Ty mu w tym pomagasz. Chcesz Ty byc poważnie traktowany? Napisz coś co spełnia standardy prac naukowych, podpisz własnym nazwiskiem, obwieść, że jest to "praca naukowa" a nie żadna gadka-szmatka, opublikuj - chocby w internecie, chętnie podpowiem Ci gdzie publikują kontrowersyjne prace naukowe za darmo. I zbieraj konsekwencje jak na przykład kompletne zrypanie i wyśmianie.
/1) To nie są prace naukowe, to jest coś co określam mianem gadka-szmatka./
Proszę dać przykład czegoś, co uważasz za pracą naukową w języku polskim.
/2) To nie jest dzieło Bazijewa, to jest gadka-szmatka waldemara.m. Bazijew nie ponosi odpowiedzialności za to co waldemar.m napisze./
To jest zmyślenie, lub bezczelne kłamstwo Jadczyka, tylko że tym razem, Jadczyk ponosi odpowiedzialność za to co Jadczyk napisze.
/Prace naukowe mają swoje standardy. Naukowcy je znają. Ktoś, kto chce by jego prace traktowali poważnie naukowcy po prostu musi się dostosować do wymagań i oczekiwań. /
Absurd! Wyście powymyślali te standarty, żeby skryć prezd uważnym okiem normalnych czytelników swoją nędzę intelektualną. Pokaż mi przykład swojej pracy naukowej i wyjaśnij, jak ona ma się do otaczającej nas rzeczywistości.
Kto wy, "naukofcy", żeby dyktować mi jak pisać. Piszę po poslku, czarnym na białym i powołuję się na te fakty które mnie przekonują odrzucając a'priori te głupoty, którymi karmicie polityków.
I to was wkurza i wymyślacie prezszkody formalne, żeby tylko zdyskredytować tego, kto wam pokazał jakimi jesteście zerami.
Usunąłem swój komentarz o solar backup, bo nie doczytałem i głupio wyliczyłem. Ot, porządna bateria. "Solar" to zbędny dodatek - wyadajność zbyt mała. Z bateriami to jest tak, że trzeba wiedzieć jak długi jest ich czas życia. W zwykłych backupach do komputerów, a przeszło przez nasze ręcę chyba takich ze dwadzieścia, jedne baterie wysiadają po roku, ale zdarza się czasem taka co działa i przez dziesięć lat zanim odmówi posłuszeństwa. Ciekwa jestem jakie jest Twoje doświadczenie?
2009-11-17 09:30Po dłuższym śledztwie mogę z całą pewnością stwierdzić, iż bloger waldemar.m to agent Jasczurów. Ruch oporu Cię obserwuje szkodniku!
/Jeżeli prof. Bazijew chce być oficjalnie finansowany, to i też musi się dostosować do rygorów naukowych./
Tyś zupełnie ocipiał? Ty rozumiesz co wypisujesz? Czy to co pokazuje polska nauka to rygory naukowe? I zero osiągnięć. I zero innowacyjności. Kompletne ZERO!!!
Dlaczego założyłeś, że Prof. Bazijew nie jest w stanie pracować naukowo? On tylko nie jest wstanie kłamać. On tylko nie jest wstanie bawić się w ich durackie gry.
/Nie mnie oceniać electrino, poddałem jedynie pod rozważenie inny sposób działania./
Ty swoje rzemiosło porównujesz do odwagi tego genialnego uczonego?
Dawaj tak: na tym kończymy te dyskusje, gdyż wcale nie sparwia mi radości pisać to co piszę i jeszcze w takiej formie.
Przy tym, nie chcę tracić kontaktu z Tobą w ten moment, gdy dogadaliśmy się, że będę mógł skorzystać z Twoich rad i ... ewentualnej pomocy technicznej.
Ark i inni to co innego, gdyż ten beton nie tak łatwo będzie ruszyć z posad świata, ale jak już oni wypowiedzieli mi wojnę, to ja podjąłem rękawicę i ... dam sobie z nimi radę.
Jeżeli prof. Bazijew chce zostać biznesmenem i szuka inwestora, to i też musi się dostosować do rygorów biznesowych.
Moi Japończycy piszą:
Wyliczony efekt musi zachodzić bez względu na inne efekty. W samej rzeczy są oddziaływania Księżyca i innych planet na obieg Ziemi wokół Słońca. Jednakże, naiwnie rachując, na przykład efekt oddziaływania Księżyca po wyśredniowaniu powinien zniknąć.
Zatem są możliwe, na krótszą skalę, odchylenia w dół i w górę od wyliczonego przez nich pozornego spowolnienia.
/Ty swoje rzemiosło porównujesz do odwagi tego genialnego uczonego? /
Nieudostępnienie publiczne swoich "osiagnięć" to nie odwaga, to wyrachowanie. Nie ma nic złego w byciu wyrachowanym. A "genialne" to są dzieci siedmioletnie. Potem genialność powoli zanika i stajemy się tym czym się stajemy.
Ja rozumiem popieprzone baby (patrz PW), ale jeśli pozwala się tak funkcjonować popieprzonym facetom, to chyba tylko w ramach rygorów naukowych.
2009-11-17 09:53/Nieudostępnienie publiczne swoich "osiagnięć" to nie odwaga, to wyrachowanie./
Zaczynasz uprawiać dobrze znaną politykę informacyjną (jednego pana na G.)
Powyżej masz adresy do moich (podkreślam - moich, autorskich) trzech notek. przeczytaj i napisz parę słów koemntarza.
ja je udostępniłem publicznie.
/Prace naukowe mają swoje standardy. Naukowcy je znają. Ktoś, kto chce by jego prace traktowali poważnie naukowcy po prostu musi się dostosować do wymagań i oczekiwań. /
Wysłałem Tobie pracę którą napisałem wspólnie z Prof. Bazijewem. Napisz publicznie czy spełnia ona jakieś tam naukowe rygory, czy nie i dlaczego.
To, co Ty piszesz ja nazywam gadką-szmatką. To nie prace naukowe. To jest gadka szmatka.
Z ta nauka tez róznie zresztą bywa. Czytam na przykład:
Мэр Харькова Михаил Добкин получил ученую степень кандидата юридических наук.
....
Михаил Добкин получил широкую известность на Украине и за ее пределами, после того как на YouTube был выложен ролик, демонстрирующий попытки мэра и секретаря горсовета Геннадия Кернеса записать видеообращение к народу.
Ролик изобиловал нецензурными выражениями. Добкин, в частности, запомнился зрителям такими фразами, как: "Тексты пишите нормальные! Пишете х...ню какую-то!" и "Немножко текст по-дебильному написан". Кернес, со своей стороны, реагировал на выступления мэра словами: "постная х...ня" и "Миша, скажи, чего ты такой умный? Ты читай то, что тебе дали! Только с выражением и все, б...дь".
/To, co Ty piszesz ja nazywam gadką-szmatką. To nie prace naukowe. To jest gadka szmatka./
Moja gadka szmatka jest milion razy więcej warta niż Twoje wszystkie prace naukowe, ale co zrobić. tak jest urządzony ten świat.
Na tym koniec! Szkoda mi czasu na Twoje Dobkiny.
Odjąłem od danych obserwacyjnych 0,621 rocznie, zlikwidowałem dodawane sekundy i wyszło coś takiego:
http://www.wigpol.pl/files/t/wykres.jpg
Wykres nie jest idealny - po pierwsze użyłem próbkowania o częstości 1 rok, więc zniknęły "ząbki" sugerujące jakoby regularnie latem ziemia odrobinę przyspieszała, a po drugie mierzyłem linijką wynik musiałem dzielić przez 0,775 (z lenistwa szacowałem), więc wykres wyszedł lekko kanciaty.
Okazuje się, że ostatnio jednak nie zwalnia, a przyspiesza - przynajmniej od 10 lat.
Na jakich danych się opierałeś? Czy na tych:
UT1-UTC
1972 Jan. 1 - Jul. 1 10s
Jul. 1 - 1973 Jan. 1 11s
1973 Jan. 1 - 1974 Jan. 1 12s
1974 Jan. 1 - 1975 Jan. 1 13s
1975 Jan. 1 - 1976 Jan. 1 14s
1976 Jan. 1 - 1977 Jan. 1 15s
1977 Jan. 1 - 1978 Jan. 1 16s
1978 Jan. 1 - 1979 Jan. 1 17s
1979 Jan. 1 - 1980 Jan. 1 18s
1980 Jan. 1 - 1981 Jul. 1 19s
1981 Jul. 1 - 1982 Jul. 1 20s
1982 Jul. 1 - 1983 Jul. 1 21s
1983 Jul. 1 - 1985 Jul. 1 22s
1985 Jul. 1 - 1988 Jan. 1 23s
1988 Jan. 1 - 1990 Jan. 1 24s
1990 Jan. 1 - 1991 Jan. 1 25s
1991 Jan. 1 - 1992 Jul. 1 26s
1992 Jul. 1 - 1993 Jul 1 27s
1993 Jul. 1 - 1994 Jul. 1 28s
1994 Jul. 1 - 1996 Jan. 1 29s
1996 Jan. 1 - 1997 Jul. 1 30s
1997 Jul. 1 - 1999 Jan 1 31s
1999 Jan. 1 - 2006 Jan 1 32s
2006 Jan. 1 - 2009 Jan 1 33s
2009 Jan. 1 - 34s
Czy Ty koniecznie musisz robić za Trolla ? Odpuść sobie.Wszyscy Ci piszą kulturalnie, bo to taki Blog.A piszą ,że - jak to ująć - jesteś głu..., choć pyskaty.
na próbę - zamilknij na tydzień.
Jakość Forum - wzrośnie.
Popatrz tutaj i dyskusja tutaj
Wygląda to całkiem liniowo .....
Witam Pana! W jaki sposób interpretuje Pan istnienie liczb? Czy mają one jakieś dodatkowe ukryte znaczenie wynikające z naszego oddziaływania z Kosmosem?
Ostatnio, kołatam się po Salonie24, próbując znaleźć miejsce dla swojej teorii. Z grubsza można powiedzieć, że obowiązują tu dwa światy, reprezentowane przez dwie "biblie":
"Biblię wiary", której metodyka oparta jest na założeniu, że wszystko zostało dawno ustalone, bo jest Stwórca i jeśli są jakieś pytania, to on zna już odpowiedź na nie, a metodyka poznania polega na stwierdzeniu: „uwierz i koniec”
oraz
"Biblię nauki", która mówi nam, że ciągle jest coś do odkrycia i wiele jeszcze teorii przed nami, a obowiązująca w niej metodyka, to metodyka naukowa.
Jedna i druga biblia ma długą historię dokonań i rzeszę wyznawców. Twórców i zwolenników jednej i drugiej staram się uszanować. Jednak wkraczając w ich obszar można przysłowiowo tak dostać po głowie i tak być odsądzanym od czci i wiary, że czasami czuję się zagubiony. W jednej – za brak wiary w jednego Stwórcę, w drugiej – za brak wiedzy o ciągle nowych teoriach i odejściu od metodyki naukowej. A sytuacja staje się wprost bez wyjścia, gdy spotykam zwolennika obu podejść: czyli zwolennika wiary w Boga i nauki.
Myślę, że moja wiedza i przekonania są niewystarczające by wymaganiom jednej z nich sprostać, szczególnie prezentując teorię, która nijak nie pasuje do doktryn w nich zawartych.
Może ma Pan jakiś pomysł, na tzw. biblię otwartą, z „szeroką przestrzenią pojęć”, pozwalającą badać teorie, poza obszarem obu wymienionych wyżej biblii? Myślę, że takich poszukiwaczy jak ja jest więcej i powinno być jakieś „forum”, gdzie mogliby je prezentować, dyskutować ze sobą, czasami spierać się. Słyszałem, że było kiedyś takie forum w Salonie24 pod hasłem: idee ...
Pozdrawiam serdecznie
Trzeba znać angielski (ewentualnie rosyjski, ewentualnie francuski, niemiecki lub chiński - polski niekoniecznie). Dla znających (biernie) angielski szczegółowy poradnik "Jak publikować naukowe komentarze 1-2-3" jest tutaj
2009-11-17 13:48To dziwne.Czyżby pan nie wiedział, że istnieje takie forum na salonie?Jest nim dział "Nauka".
Tam każdy jest "stworzycielem",nie ma "biblii" i objawienia tylko zwidy osobiste,nikt nikogo nie bije bo widzi tylko siebie i swoje zwidy,- żyć nie umierać !
Namawiam!
Jesli tytuł nie odpowiada - zaproponuję inny,np.:"nieodparte majaczenia".
/na próbę - zamilknij na tydzień./
Mnie zamilknąć ą lżej niż splunąć biorąc pod uwagę jaki Jeden szakal pojawił się ta tym blogu, ale ...
Nie rób Waść z siebie Reviewera #2, to nie będziesz się dziwić, czemu odbyt boli.
Rozjaśnienie terminu "Reviewer #2" poszukaj se Waść w poradniku "Jak publikować naukowe komentarze 1-2-3", link do którego opublikował autor tego bloga.
/Tam każdy jest "stworzycielem"/
I dlatego nie spotkasz Pan tam tego kłamcy i manipulatora, który kryje się pod Jednym niezrozumiałym bi nikiem
"Na jakich danych się opierałeś? Czy na tych:"
Nie, na nieco dokładniejszych - odczytałem je z wykresie
Zatem Twój wykres (bez uwzględnienia stałego opóźnienia) powinien się pokrywać z tym który podałem w linku? Z tym, że ten z linku obejmuje dane od roku 1972.
2009-11-17 17:20Mam czasami taką ambicję, oczywiście to kwestia trudna i wymagająca (ale możliwa), zbudowania jakby "filozofii internetu".
Weszła by w to epistemologia, ontologia (jednym z najważniejszych, w moim przekonaniu, pytań współczesnej ontologii - klasycznie pytającej o rzeczywistość/byt - jest właśnie relacja internet a rzeczywistość), też logika, z pewnością socjologia, znalazłoby się miejsce dla estetyki.
Jakbyśmy tak świadomie uznali "filozofię internetu" (coś, co wypadałoby stworzyć... a może i stworzyć w internecie?), to z pewnością te cytaty są naprawdę ważne:
Arkadiusz Jadczyk:
"(...)Nie mogę jej zrozumieć, bo jej nie znam. A nie znam jej ponieważ nie jest dla mnie dostępna. Gdy się pojawi w internecie, jako praca naukowa a nie jako gadka-szmatka, wtedy może poświęcę troche swojego czasu na postudiowanie o czym rzecz. Piszę zazwyczaj o tym, co jest powszechnie dostępne poprzez sieć lub nakowe serwisy lub o tym, co dobrze znam."
"(...)o której zresztą żadne źródła, ani te ziemskie ani pozaziemskie nie były łaskawe mnie poinformować. Może ukrywają coś bardzo ważnego przede mną? Im na zdrowie."
"Piszesz bzdury. Najpierw umieszcza się w Internecie w darmowym serwisie, na przykład narod.ru. Potem robi się reklamę. Gdy ktoś, na przykład taki jak ja, zostanie przekonany o wielkości dzieła, wtedy ten ktoś robi reklamę, wspiera ja naukowymi wywodami, i apeluje do ludzi, a jest ich miliony, o wsparcie finansowe. W ciagu dwóch-trzech miesięcy Bazijew ma milion dolarów od tysięcy entuzjastów którzy tylko szukają dobrej idei by ją poprzeć. Jedyne co o co sie musi troszczyć to, żeby nie skłamać przez tymi co go obdarzają zaufaniem i przed władzami podadtkowymi."
"opublikuj - chocby w internecie, chętnie podpowiem Ci gdzie publikują kontrowersyjne prace naukowe za darmo. I zbieraj konsekwencje jak na przykład kompletne zrypanie i wyśmianie."
"Prace naukowe mają swoje standardy. Naukowcy je znają. Ktoś, kto chce by jego prace traktowali poważnie naukowcy po prostu musi się dostosować do wymagań i oczekiwań."
"Trzeba znać angielski (ewentualnie rosyjski, ewentualnie francuski, niemiecki lub chiński - polski niekoniecznie). Dla znających (biernie) angielski szczegółowy poradnik "Jak publikować naukowe komentarze 1-2-3" jest tutaj"
przepraszam, że tak kopiuję (trzeba wzmocnić poruszane tutaj kwestie), ale problem przecież ma ewidentnie szerszy kontekst;
"pogląd na internet", "ontologia internetu". Mieliśmy w Polsce kiedyś taką tradycję szkoły Lwowsko-Warszawskiej; czyli filozofii analitycznej. Jestem właściwie przekonany, iż jakby ta tradycja miała dzisiaj przetrwać i się rzetelnie rozwijać, to by raczej działała w internecie. Internet jest czymś logicznym. Czymś, gdzie jak bumerang wraca pytanie o rzeczywistość (poza-internetową). O informację, teorię wiedzy, o "internetową masę krytyczną", o wartość internetową. Nie chodzi oczywiście o uzależnienie, czy fascynację, ale o ... hm... rzetelne i racjonalne podejście do internetu (ogółem), o jakiś namysł meta-internetowy.
pozdr
Internet mamy, choć jego charakter się zmienia. Jest coraz bardziej zaśmiecany i coraz bardziej niebezpieczny dla użytkowników. Faktem jest, że młodsza generacja docenia dobrodziejstwa internetu, z niego korzysta. Młodsza generacja naukowców pisze swoje prace w ogólnie przyjętym standardzie i udostępnia je natychmiast w sieci. Czasopisma naukowe, zarówno te czysto internetowe jak i te publikujące wyłącznie na papierze akceptują w danych bibliograficznych odnosniki do prac zamieszczonych w witrynach autorów. Zwiększa się z każdym rokiem liczba "open access journals" - są to czasopisma naukowe udostępniające w sieci, swobodnie, publikowane w nich prace, czy to z ostatniego roku, czy to z archiwów.
W internecie mają miejsce poważne dyskusje naukowe.
Pewnie, że jest wielka ilość śmiecia, ale to można odcedzić, od czego inteligencja?
Jeszcze jedna uwaga: kiedyś przechowywano i dzielono się wiedzą dzięki tabliczkach rysunkom na ścianach grot - zachowały się do dziś. Ryto w kamieniu, w tabliczkach z gliny. Zachowało się wiele do dziś. Potem nastąpiła era papieru. Wiele dzieł spłonęło przypadkowo i celowo. Dzisiaj zapisujemy do odczytu komputerowego na dyskach różnego rodzaju. Silny wybuch na Słońcu, snop promieni gamma skierowany przypadkowo (lub celowo) ku Ziemi może ten nowszy dorobek zniszczyć lub nieodwracalnie uszkodzić. Papier sie temu racej oprze i kto wyżyje będzie miał to, co zachowło się w grotach, natabliczkach glinianych i, byc może, tu i ówdzie, na papierze.
Oczywiście ci co mają na to środki budują zapewne głęboko pod ziemią "przechowalnie wiedzy". Na wszelki wypadek. Po kataklizmie, jeśli taki nastąpi i jeśli przeżyją, będą mieli dostęp do wiedzy przechowanej. Czy zechcą się tą wiedzą dzielić z innymi którzy przeżyli? Można mieć wątpliwości. Autor literatury science-fiction ma tu wielkie pole do popisu.
Na skutek kilkukrotnego poprawiania w końcu napisałem coś co nie jest gramatycznie poprawne i nacisnąłem "zapisz". Gdy dostrzegłem powtórzenia - było już za późno. Sorry!
2009-11-17 18:20"Zatem Twój wykres (bez uwzględnienia stałego opóźnienia) powinien się pokrywać z tym który podałem w linku? Z tym, że ten z linku obejmuje dane od roku 1972."
No tak, to ten sam wykres w przedziale od 1984 do 2000. Żeby się o tym przekonać, można np. obrócić wykres od 1972 o 32 stopnie w lewo, rozciągnąć x3 i pasuje jak ulał w analogicznym okresie :)
Na Twoim wykresie uwypuklają się fluktuacje, na tym cytowanym przeze mnie widać trend i nie jest jasne co się będzie działo w przyszłości.
Jeśli Fujita i Kando nie oszukali i jeśli w istocie dostali, bez naciągania, trend 0.621 s/rok, bez uwzględnienia fluktuacji planetarnych, to jest to, moim zdaniem, godne odnotowania. Jest to coś do wzięcia pod uwagę, coś co może stanowić inspirację do bliższego przyjrzenia ich teorii dla tych co nie wierzą w UFO. Oficjalna nauka zwala spóźnianie się na "niezidentyfikowane obiekty latające we wnętrzu Ziemi."
"Ziemia zatem nie zwalnia, co winno cieszyć niektórych Czytelników!(zgadnijcie kogo?)"
Mnie to cieszy (szczególnie duża litera), powód - link na końcu.
Cóż znaczy tytuł profesora, ech...
Jak Ja napisałem miesiąc temu o sekundzie przestępnej W.Cz.Waldemar zbył mnie elegancko, a teraz proszę.
Było się uczyć!!!
Miesiąc temu wpisałem u Waldemara + poprawka w obliczeniach notka niżej niżej
"Tyle pisze o najbardziej folklorystycznych fizykach świat ,tylko dziwnie omijasz Bazijewa fizykę."
Popieram Pana i przyłączam się do apelu.
/Jak Ja napisałem miesiąc temu o sekundzie przestępnej W.Cz.Waldemar zbył mnie elegancko, a teraz proszę.
Było się uczyć!!!/
Przepraszam za pytanie, ale czy lekcje pobierałeś u faceta "całkiemnikt"?
Nieprawdą jest, że Waldemar zbył Ciebie elegancko. Przecież Waldemar dał Tobie jednoznacznie do zrozumienia ile jest warta wiedza oparta na tej sekundzie. Tyle samo co wiedza TcC, Eine, unukalhai i innych "całkiemnikich"
/Było się uczyć!!!/
A może jest się uczyć a nie tylko było?
Może warto zapytać dlaczego Ziemia w ogóle się obraca?. Kto puścił kiedyś tego bąka? Bazijew może?
"Przepraszam za pytanie, ale czy lekcje pobierałeś u faceta "całkiemnikt"?"
Nie pobierałem.
Dobrze, że przeprosiłeś - nie ma sprawy.
Pisałem na serio.
Niestety ,nie mogę od dwóch lat dostać tej pracy Bazijewa,znajomi w Moskwie nie mogli mi pomóc,zresztą dziwowali się do czego mi ona jest potrzebna(sami są fizykami),przecież takie dziwaczne "badania naukowe" w każdym czasie pojawiają się w Rosji ,o czym mozna przeczytać u Czechowa,Turgieniewa,Tołstoja (Lwa)i wtedy przypomniało mi się ,że u nas też był przyrodnik Ochorowicz,a i Fredro (w "Wielki człowiek do małych interesów")opisał takiego namiętnego odkrywcę Janielewicza (chyba) który uporczywie tworzył "nową naukę " o przyrodzie.
Czyli, taka nieszkodliwa predyspozycja osobowości,czasami nawet - bogatych osobowości.
"Może warto zapytać dlaczego Ziemia w ogóle się obraca?."
Na oko, zasada zachowania momentu pędu, choć zdaje się, że niektóre planety obracają się w innym kierunku niż Ziemia.
Sprawdzę.
BTW, sprawdziłem informacje w linku o szkodliwości fal EM stacji bazowych dla telefonów komórkowych i doszedłem do wniosku, że to bzdety.
Szczęśliwie przed zgromadzonym w tej sprawie ludem nie musiałem się wywnętrzać, bo by mnie zlinczował.
Lud jest przekonany, że 10W na wysokości 8m nad nim może go unicestwić. Po czym ludziska wychodzą na powietrze ~400W/m2, odgrzewają w mikrofalówce 800W, albo przykładają sobie telefon do ucha (pewnie sporo).
"Pisałem na serio."
Ja też.
...a tu?
/Lud jest przekonany, że 10W na wysokości 8m nad nim może go unicestwić./
Szkodliwośc zależy od wielu czynników. Od częstotliwości, od polaryzacji, od długotrwałości wystawienia na promieniowanie. Postudiuj wyniki badań, postudiuj wszechstronnie a nie tylko ze źródeł usiłujacych wykazać nieszkodiwość. Postudiuj także badania wykazujące szkodliwość. Albo też: Zmierz moc promieniowania w różnych warunkach, zmierz długotrwały wpływ tego promieniowania na różne organizmy zywe.
Wypowiadaj się stanowczo dopiero potem.
"Postudiuj wyniki badań, postudiuj wszechstronnie a nie tylko ze źródeł usiłujacych wykazać nieszkodiwość."
Nie ma mowy, szkoda czasu. (Przy okazji wolałbym nie przechodzić na Ty).
Mam trzech świadków:
1. Pijawki ubezpieczyciele nie biorą tego czynnika pod uwagę przy ubezpieczeniach na życie.
2. Moce innych źródeł fal EM są większe, a i tak nie widać specjalnego skracania życia homo metropolis.
3. Częstotliwości są istotne, ale muszą być powiązane z jakąś mocą. Na oko najszkodliwsza powinna być ta w mikrofalówce 2,45GHz, bo najlepiej absorbuje ją pożywienie.
Poza tym pierwszy artykuł ludzi "interesownych" przeczytałem dopiero dziś, po przeczytaniu ~20 artykułów przeciw.Tu
Abyś miał od czego zacząć w swoich studiach, podaję krótki wykaz literatury - na początek
Podałem, ale usunąłem, bo był za długi jak na komentarz. Zajrzyj tutaj
"Ostatnio, kołatam się po Salonie24, próbując znaleźć miejsce dla swojej teorii."
Szanowny Panie
Niech sie Pan nie zraza roznymi opiniami i brakiem akceptacji Panskiej Teorii.To normalne i cenne - bo dopinguje autora do dalszego doprecyzowania wlasnej koncepcji.
Jak napisal Pan eine na Salonie 24 w dziale nauka moze Pan i .. powinien (to moje zdanie) opublikowac zarys swej koncepcji.A potem niestrudzenie razem z krytykami i wbrew krytykantom ta koncepcje rozwijac i uszczegolawiac.
Jezeli jest w niej "ziarno prawdy" - to zakielkuje i zacznie rosnac.Jezeli nie - obumrze smiercia naturalna.
" W jaki sposób interpretuje Pan istnienie liczb? Czy mają one jakieś dodatkowe ukryte znaczenie wynikające z naszego oddziaływania z Kosmosem?"
Niestety w tym momencie nie moge Panu udzielic precyzyjnej odpowiedzi na wyzej postawione zagadnienie , gdyz jestem w trakcie wypracowywania i opracowywania takowej interpretacji znaczenia liczb.
Panu podalem pod rozwage teze, iz teistycznego punktu rozumienia slowo Jestem i liczba 1-Jeden "zaistnialy" jako pierwsze.Byc moze ta moja teza jakos skomponuje sie (zdynamizuje) Panska Teorie Slowa!?
Na obecnym etapie moge powiedziec , iz Kreacja czyli moc stworcza Wszech-Swiata operuje liczbami jako pewnymi PraArchetypowymiSymbolami , ktore to stanowia : szkielet , osnowe i zasady Boskiej Konstrukcji lub tzw. Inteligentnego Projektu.
Na moim blogu moze Pan znalezc pewne spekulacje , wariacje matematyczne , ktore na obecnym poziomie odkrycia sa niezrozumiale dla odbiorcy , w swietle pytania :"czemu to sluzy?"- a w aspekcie praktyk matematycznych sa to operacje podstawowe , elementarne na liczbach.
Blog Moj mozna zaliczyc do: "osobistych zwid" lub "nieodpartego majaczenia" - wedle terminologii zaproponowanej przez Pana eine-do czasu az Odkrycie nabierze mocy...
pozdrawiam i zycze wytrwalosci i przekonania do wlasnej Teorii - jako Panskiej Ekspresji Tworczej a byc moze i naukowej..
powodzenia
J21
/Nie ma mowy, szkoda czasu. /
Skoro nie masz czasu na studia, to się nie wypowiadaj w o ogóle, albo, jeśli się wypowiadasz, zastrzegaj z góry, że wypowiadasz się z pozycji ignoranta. Wtedy Twoi rozmówcy będą właściwie przygotowani i Twoją odpowiedź zignorują - tak jak na to zasługuje.
Dzieki.Sprawdzę.
Wydawnictwo mi odpowiedziało w 2007 roku ,że nakład wyczerpany.
Nie wiem czy o to chodzi, ale w artykule Marca i Stawowego natrafiłem na wiele mówiące o autorach stwierdzenie:
"Badania epidemiologiczne oraz analizy teoretyczne, prowadzone w wielu ośrodkach na świecie, nie wykazały jednak, aby istniał jakikolwiek związek między
stanem zdrowia ludności, a ekspozycją na pola elektromagnetyczne emitowane przez anteny telefonii komórkowej. Dlatego obowiązujące przepisy regulujące na"
Autorzy pominęli milczeniem fakt, że inne badania, także w wielu ośrodkach, taki związek wykazały.
Ponieważ nie przypuszczam, że tego nie wiedzą, przypuszczam, że nie jest to im na rękę i że etyka naukowa szwankuje.
Wiesz Arkadiuszu, czas na naukę to Ja mam zawsze, bo się zajmuję takimi rzeczami, które mnie do tego zmuszają.
Ja nie mam czasu do zmarnowania, dla osiągnięcia precyzji graniczącej z pewnością, a to dlatego, że pieniądze muszę zarobić sam, a nie dostałem ich w spadku, jak również nie dostaję ich z podatków, czy innych jałmużn.
Wyrobienie sobie opinii w tak banalnej sprawie jak ta nie wymaga studiów - to kwestia ekonomii, szkoda czasu.
Jeśli chodzi o techniki manipulowania (autorytet + konformizm w notce wyżej) ludźmi to uprzedzam, że nie masz ze mną najmniejszych szans, gdyż Ja to ćwiczę na dużych zespołach (inteligentnych) ludzi od wielu lat i byłem nawet z tego kilkakrotnie przeszkolony - taki standard.
Nie mniej dziękuję za zbiór linków, które zebrałeś. Doceniam fatygę.
Jeszcze taka kwestia:
Większość zazwyczaj nie ma racji.
Poza tym Dobrej Nocy.
/...a tu?/
Janusz!
Ty wierzysz temu kłamcy. Ja już kilkanaście razy proponowałem im nabycie tej książki u tego kto je ma na składzie, ale milczą. Ja już 100 razy załatwiłbym im te książki w prezencie, gdyby nie chamili i nie robili widu, że oni na to gwizdają.
Ostatni raz proponowałem to autorowi tego bloga wczoraj. Reakcja - ZERO REAKCJI!!!
/Większość zazwyczaj nie ma racji./
Mnie nie interesuje co jest zazwyczaj, bo to zresztą zależy od zwyczaju. Interesują mnie konkretne problemy.
W tym przypadku (telefonia komórkowa) jest jasne, że to intratny biznes i wielkie pieniądze. Zatem tych pieniędzy nie będzie się szczędzić na opłacanie i podpłacanie badań, które są na rękę bzinesowi. Badań nie na rękę biznesowi raczej nikt podpłacał nie będzie. Będą to po prostu raczej zwykłe badania. Analizując sytuację należy te rzeczy wziąć pod uwagę i wzmóc odpowiednio czujność.
"Ty wierzysz temu kłamcy."
1. Eine nigdy mnie nie oszukał.
2. Tak w ogóle, On po prostu trzyma się powszechnie przyjętych w fizyce tez, które Ciebie jako rewolucjonistę (vide elektrino) irytują.
3. To tacy ludzie jak On mnie uczyli i dzięki temu My uczniowie trzymamy ten burdel w kupie (no chyba nie ta banda idiotów w TV).
4. Powyższe nie znaczy, że cokolwiek, co wiemy jest raz na zawsze ustalone i nie należy podejmować prób rewizji, aczkolwiek w 99% tych rewizji będzie nieudana.
"Ja już kilkanaście razy proponowałem im nabycie tej książki u tego kto je ma na składzie, ale milczą."
Może po pogróżkach nie ma ochoty się ujawniać w trosce o swoje zdrowie i życie?
Ludzie na uczelniach nie są nadmiernie gruboskórni.
Jeśli chcesz wyślij mi z trzy egzemplarze, Ja ci za nie uprzednio zapłacę, jeden egzemplarz zostawię sobie, a dwa wyślę einemu.
Zresztą jak się chce, to zawsze można coś wymyślić...
Zauważyłem ostatnimi Twymi komentarzy, że epatujesz stylem wielce ofensywnym w swym komentowaniu komentarzy komentatorów.
Jaszczurów jest pełno. Można ich zidentyfikować. Ale czy warto o nich mówić głośno?
Myślę, że mogę Cię pouczyć w dziedzinie w której jestem master and commander.
Istota ludzka z łatwością wychwyci ICH.
Jeśli nie wychwyci to jest jej wybór.
Poza tym z bajarzenia, mówienia ogólnikowego również może urodzić się coś pozytywnego.
pzdr
Jedno proste ćwiczenie na temat wpływu na organizm żywy (pamiętam chyba z warsztatów w technikum elektronicznym).
1. Trzeba trzymać rękę wyprostowaną w górze i poprosić kogoś aby użył siły by ją pociągnąć w dół.
2. Drugą ręką trzeba dotknąć kineskopu TV (może gdzieś się taki znajdzie) i poprosić kogoś aby użył siły i drugą wyprostowaną rękę pociągnął w dół.
Jakaś różnica?
"Jedno proste ćwiczenie na temat wpływu na organizm żywy (pamiętam chyba z warsztatów w technikum elektronicznym"
W moim technikum elektrycznym, ani na Wydziale Elektrycznym Politechniki nie robiliśmy takich doświadczeń:).
Poza tym nie widzę bezpośredniego związku.
Wyrobiłem sobie pogląd i już - na zdrowie nie ma to wpływu. Oczywiście nie zgodziłbym się na postawienie go u siebie, bo znacznie obniża wartość posesji i to jest istotniejsze.
(Dla jasności nie mam żadnego prywatnego interesu w stawianiu masztu GSM lub jego nie stawianiu.)
Zaczynam żałować, że ten temat poruszyłem, powinienem był to przewidzieć. Dobrej Nocy.
Leo Horowitz ma w wielu punktach rację. Warto też obejrzeć i poczytać co ma do powiedzenia o "szczepieniach". Ma z pewnością wielkie doświadczenie jako naukowiec-lekarz. Nie ma jednak dobrego doświadczenia z rozgryzaniem ludzi, dał bowiem się naciągnąć na współpracę z nieodpowiedzialnym prowokatorem Alex Jonesem. Ale to by była dyskusja nie na temat, zatem zostawmy na inna okazję, jeśli się takowa nadaży.
2009-11-17 23:19/Jaszczurów jest pełno. Można ich zidentyfikować. Ale czy warto o nich mówić głośno? /
Jak dla kogo. Gdzie indziej mogą robić co chcą - nie napadam na nich w ich domu. Mój blog jednak to mój dom, a w moim domu obowiązuje prawda. Więc na nadmierne przekręty reaguję i będę reagował. Kija i marchewki mam pod dostatkiem - rosną u mnie w przydomowym ogródku.
Wyrobiłem sobie pogląd i już [...] Zaczynam żałować, że ten temat poruszyłem
W takim razie rzeczywiście nie ma tematu ;) Kolorowych snów.
Być może ja jestem takim Jaszczurem oddelegowanym dla Ciebie. Pewności chyba nie masz.
Kończąc wątek poboczny o Jaszczurach chciałbym zauważyć, że zautomatyzowanie w sobie, jak ja to nazywam, życzliwego sceptyka, bardzo ułatwia życie.
Mówiąc młodzieżowo: minimalizuje ryzyko bycia frajerem. Frajerem przez Duże "F".
Bo bycie frajerem przez małe "f" to po prostu wysyłanie sms-ów do "Tańca z Gwiazdami".
/1. Eine nigdy mnie nie oszukał./
Oszukał! Na 100% oszukał. W tym momencie, gdy stwierdził, że nie może dostać tej książki. To ewidentne kłamstwo.
/2. Tak w ogóle, On po prostu trzyma się powszechnie przyjętych w fizyce tez, które Ciebie jako rewolucjonistę (vide elektrino) irytują./
Zwariowałeś??????????????
Za trzymanie się powszechnie pryzjętych tez to i ja go poważam. On mnie nie irytuje, gdyż ja jestem niespotykanie spokojny człowiek.
Ja reaguję na niego, gdy on kłamie i chami, ot i wszystko.
Jest wiele odmian róż. Podobnie może być wiele odmian życzliwych sceptyków. Jedni moga kłuć bardziej niz inni.
2009-11-18 08:30"(Przy okazji wolałbym nie przechodzić na Ty)."
i
"Wiesz Arkadiuszu, czas na naukę to Ja mam zawsze"
Rozdwojenie jaźni...
"Jeśli chodzi o techniki manipulowania (...) ludźmi to uprzedzam, że nie masz ze mną najmniejszych szans, gdyż Ja to ćwiczę na dużych zespołach (inteligentnych) ludzi od wielu lat i byłem nawet z tego kilkakrotnie przeszkolony"
...czy wyuczona technika wzbudzania konsternacji?
Jeszcze narzuciła mi się taka myśl, że miarą inteligencji może być zdolność dostrzegania manipulacji?
"Leo Horowitz ma w wielu punktach rację. Warto też obejrzeć i poczytać co ma do powiedzenia o "szczepieniach". Ma z pewnością wielkie doświadczenie jako naukowiec-lekarz. Nie ma jednak dobrego doświadczenia z rozgryzaniem ludzi, dał bowiem się naciągnąć na współpracę z nieodpowiedzialnym prowokatorem Alex Jonesem. Ale to by była dyskusja nie na temat, zatem zostawmy na inna okazję, jeśli się takowa nadaży."
Myślę, że L. Horowitz doskonale zna się na ludziach(podobnie jak big pharma żeruje na strachu) i wyciąga wiele korzyści ze współpracy z agentem(jeszce nie wiadomo czyim) A.E. Jonesem.
Wasza "Nowa Kosmologia" (dzięki!) zaczyna się od uwagi "Важнейшим событием фундаментальной науки этих лет явилось открытие ранее неизвестной, истинно элементарной частицы, получившей название «электрино»."
Nic mi na ten temat nie wiadomo. Zatem wszystko co następuje potem jest, jeśli idzie o mnie, pozbawione podstaw.
Taką możliwość też biorę pod uwagę. Czasem trudno na sto procent odróznić naiwnośc od głupoty lub wyrachowania.
W video polecanym przez cirk uderzyła mnie jego gadka o "polach kwantowych". Zapaliło to we mnie natychmiast czerwoną lampkę. Ale złozyłem to, prowizorycznie, na konto naiwności.
2009-11-18 09:52/W video polecanym przez cirk uderzyła mnie jego gadka o "polach kwantowych". Zapaliło to we mnie natychmiast czerwoną lampkę. Ale złozyłem to, prowizorycznie, na konto naiwności./
Ja już nie pamiętam co spowodowało, że nie wytrwałem do ostatniego odcinka. Chyba jakieś mocno naciągane interpretacje Biblii(zapewne musi odwoływać się do tego źródła ze względu na swój target z południowych stanów USA). Potwierdza się, że każdy z tej Księgi może wyciągnąć to co chce.
Musiałem usunąć ten komentarz:
Alex Jones Exclusive, David Icke On The Global Awakening
Każdy z branży marzy o współpracy z Alexem moim ziomkiem. Kiedyś brzydko o mnie mówił, ale dogadaliśmy się. Teraz razem walczymy z Gadami, chociaż Alexander nie przyznaje się do tego publicznie.
Oto wywiad ze Mną. Zapraszam do oglądania.
Usunąłem dlatego, że cos było nie tak z kodem HTML - moja strona się sknociła.
Podaj poprawnie link.
W mojej przeglądarce okienko YouTube ładnie się wyświetlało.
http://www.youtube.com/watch?v=X_WJDPjIpl8
NOWY wywiad ze mną :)
/Nic mi na ten temat nie wiadomo./
Dzięki Ci Panie, że nie wezwałeś na Sąd Inkwizycji.
Okienko się owszem wyświetliło, ale to co nieco dalej, pod okienkiem, było porąbane.
2009-11-18 10:30/Nic mi na ten temat nie wiadomo./
W 1934 r. M. Planck na jednej z Konferencji wypowiedział następującą frazę: Temu, kto odgadnie zagadkę fizycznego sensu tej stałej (stała Plancka), odkryje się ocean wiedzy i nowe horyzonty.
Ty jesteś zdolnym matematykiem, więc mógłbyś sprawdzić taką hipotezę: Stała Plancka jest momentem pędu nowej, nieznanej Tobie dotąd cząstki.
od tego momentu minimu nie będziesz mógł już nigdy powiedzieć, że nie słyszałeś takiej hipotezy. A kto jest jej autorem, od kogo ją usłyszałeś i w jakich okolicznościach nie ma dla nauki żadnego znaczenia.
Co z tego, że jakiś tam Smoot-as wygłosił Noblowski wkład. W pryzrodzie się coś od tego zmieniło?
/Stała Plancka jest momentem pędu nowej, nieznanej Tobie dotąd cząstki./
Stała Plancka (podzielona przez dwa)jest wewnętrznym momentem pędu znanej mi cząstki - elektronu.
Stała Plancka jest wewnętrznym momentem pędu (spiralnością) fotonu, kwantu światła, choć foton to nie całkiem "cząstka".
Przy okazji: wczoraj zauważyłem, że Bołotow podaje prawidłową wartośc dla prędkości światła w próżni - tak samo jak w Wikipedii.
/Stała Plancka (podzielona przez dwa)jest wewnętrznym momentem pędu znanej mi cząstki - elektronu.
Stała Plancka jest wewnętrznym momentem pędu (spiralnością) fotonu, kwantu światła, choć foton to nie całkiem "cząstka"./
W te bzdury uwierzy Tobie tylko Eine, chociaż myślę, że i z nim będziesz miał kłopoty, gdyż ostatnio dawałeś do zrozumienia, że "dziś prawdziwych elektronów już nie ma", a tu nagle wyskakujesz z elektronem, jak Filip z konopii.
I znowu klasyczny już przykład waszej manipulacji. Jak ja pytam o elektrony krążące na orbitach, czy orbitalach, to wy mnie przekonujecie, że to już historia, ale nie potrafiąc logicznie wytłumaczyć efektu doświadczenia Sterna-Gerlacha szybko odwołujecie się do elektronu i jego obrotom wokół własnej osi podczys ruchu na orbicie atomu!!!
No, ale czort z tym. Z Twoich tez wynika, że elektron to połówka fotonu. jak to wytłumaczysz.
Dalej lepiej: foton nie ma masy, więc jak może mieć moment pędu? Co? Ze jak? Ze podczas ruchu z prędkością światła ma masę spoczynkową? Ale gdy prezchodzi przez kiuwetę z wodą podczas eksperymentów z interferometrem, to co robi ze spinem?
Jednym słowem bzdura. Zdecydowałem się na takie podsumowanie, gdyż wiem, że zbędziesz milczeniem moją wypowiedź.
/Przy okazji: wczoraj zauważyłem, że Bołotow podaje prawidłową wartośc dla prędkości światła w próżni - tak samo jak w Wikipedii./
Bołotow podaje taką samą wartość prędkości światła w próżni jak Wikipedia, a nie Bołotow podaje prawidłową ...
To jest zasadnicza równica. ja nawet nie próbuję wprowadzać was w niuanse teorii Bołotowa, bo dopiero złapalibyście się za głowę.
Bołotow nie zajmuje się pomiarami jakichkolwiek wielkości stałych fizycznych. bierze to co ma pod ręką, a co wszyscy uznają za obowiązujące w dany moment i nie zawraca sobie tym dupy. Ale u Bołotowa elektron nie lata w atomie od jednej orbity do drugiej, jak prostytutka od jednych spodni do drugich.
A więc u Bołotowa Stała Plancka nie może być własnym momentem pędu elektronu (to głupota mówić o wewnętrznym momencie pędu elektronu), więc proponuję nie podpierać się Bołotowem w swoich komentarzach.
/No, ale czort z tym. Z Twoich tez wynika, że elektron to połówka fotonu. jak to wytłumaczysz./
Tak wynika tylko w Twojej głowie. To tak jakbyś twierdził, zę śliwka to połówka jabłka, bo dwa razy mniejsza!
Może nastąpiło w Twojej głowie krótkie spięcie i neurony lewej połówki straciły kontakt z prawą połówką. Co jednak nie powinno być wielkim zmartwieniem, bo właśnie czytałem o przypadku, gdy chłopiec miał na skutek jakiegoś urazu oddzieloną prawą połowkę mózgu od lewej. Pamięć fotograficzną miał fantastyczną. Jak czytał książki, to lewym okiem czytał jedną stronę a w tym czasie prawe oko czytało stronę sąsiednią. Przeczytał już 12 tysięcy książek i pamięta wszystko!
Dzięki za dobre słowo.
Rzeczywiście myślałem o wydaniu małego opracowania, tu w Anglii. Jedno z wydawnictw proponuje za 300 - 500 funtów wydanie 100-stronicowe, w miękkiej oprawie i niewielkim nakładzie 200 egz.
Inspiracją dla teorii słowa może być również teoria liczb, jak również każda teoria fizyczna, matematyczna, dzieło literackie, czy dzieło muzyczne. Ta ogólno-czerpalność wynika z właściwości przestrzeni słów.
Myślę, że taka opinia jak Pana, potrzebna jest każdemu twórcy, każdej teorii. Z pewnością zasługują na nią także Pan Waldemar M. i Stanisław Heller. I każdy inny twórca.
Natomiast to co zwykle w takich wypadkach nowo-myśliciela spotyka ze strony ortodoksów nauki, to chirurgiczne cięcia dokonywane bez znieczulenia nie tylko na odmiennej teorii ale także na osobowości twórcy.
Na ironię zasługuje fakt, obserwowany w salonie, że ortodoksa też często błądzi i ma wątpliwości co do pojęć podstawowych. I tak naprawdę jedyne co różni ortodoksę od nowo-myśliciela to inny zbiór słów oraz ich związków.
pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia w przyjaznej przestrzeni liczb i myśli.
Napisał pan (nie do mnie0 :
"Natomiast to co zwykle w takich wypadkach nowo-myśliciela spotyka ze strony ortodoksów nauki, to chirurgiczne cięcia dokonywane bez znieczulenia nie tylko na odmiennej teorii ale także na osobowości twórcy."
czy uważa pan mój wpis na moim blogu na temat pana teorii za atak na pana osobę?
nawet pan merytorycznie nie ustosunkował się do niego gdy ja czekałem na pana głos.
W odpowiedzi na wpis ,tutaj u prof.A.J. walnął pan komentarz oceniający negatywnie pracę na salonie ludzi którzy popularyzują naukę.
Wobec tego skoro pan wypowiada się o ortodoksach i przeciwstawia ich "twórcom" puściłem złosliwą notkę o tych "twórcach".A co ,tylko na mnie można wylewać kubły pomyj a mnie nie wolno dać odpowiedź z nawiązką?
I teraz znowu pan pisze dyrdymały o "ortodoksach" ,że znęcają się na osobowościach twórców.
pan poprostu unika merytorycznej dyskusji a wchodzi jedynie w personalia.Konstruuje nieistniejący konflikt mięzy różnymi ludźmi gdy tymczasem jest konflikt nie ludzi tylko argumentów i siatki dowodowej.
Miałem pana za bardziej rzeczowego faceta ,niż się pan ujawnia.
/Wobec tego skoro pan wypowiada się o ortodoksach i przeciwstawia ich "twórcom" puściłem złosliwą notkę o tych "twórcach".A co ,tylko na mnie można wylewać kubły pomyj a mnie nie wolno dać odpowiedź z nawiązką?/
Paranoiku! Jeśli na ciebie wylał ktoś coś, to trzeba było jemu oddać, a nie robić z siebie Hitlera, który mścią się na żydach tylko dlatego, że miał małego penisa.
/Tak wynika tylko w Twojej głowie. To tak jakbyś twierdził, zę śliwka to połówka jabłka, bo dwa razy mniejsza!/
Nie pozostało Tobie nic innego tylko żarty. Dobre i to, gdyż chroni przed paranoją.
Wiem, ze dużym błędem jest uogólnianie. Tworzenie frazesów, które nabierają cech oceniających wszystkich i wszystko. Nie wolno tak robić.
Nie jestem rzeczowy - ma Pan rację. Już dawno od rzeczowości uciekłem, przestraszony jej "bezwzględnością" na inność, obojętnością na to co ktoś chciałby powiedzieć inaczej.
Tu nie ma miejsca na sentymenty. Tu jest walka na udowadnianie, przed wszystkim i wszystkimi, ale przede wszystkim przed samym sobą.
Chciałoby się powiedzieć: zanim rzucisz w kogoś kamieniem, spójrz na siebie. Zobacz ile w tym co mówisz i chcesz wmówić innym jest prawdy, a ile obłudy i kłamstwa.
Motywacja nie gra roli. Koleżeńskość, współczucie, solidarność ze środowiskiem, które ciebie niesie. Potrzeba potwierdzania mojej-nad-wiedzy (prof. Jadczyk), nie raczącej nawet pochylić się nad tymi co myślą inaczej.
Wtedy, gdy apologeta nauki budowanej od setek lat, nie zgadza się z innym podejściem, nie "trawi go", ucieka się do zdawkowości odpowiedzi, do burknięć lub wybiegów, w rodzaju: no tak, tak mówią niektórzy, ale wielu mówi inaczej, co potwierdza to co mówią niektórzy.
I dobrze Pan wie, że jednego nie wolno dotykać. Naszego "ja" zbudowanego na doświadczeniu, wiedzy, na naszej wyjątkowości, która tak naprawdę w każdym momencie tego niby naszego życia pochodzi od innych.
Popularyzacja nauki - tak, to oczywiście szczytne zadanie. Ale nigdy w imię nawet jednego człowieka, który patrzy na to inaczej. Ostatnio modny jest problem krzyży w szkołach. Czy uznaje Pan, że ten kto jest przeciw popularyzacji symboli chrześcijańskich w szkołach jest człowiekiem znikąd, bez racji bytu i prawa do szacunku?
A przecież nauka ma coś z demokracji: jest zbiorem myśli, dociekań, opartych na doświadczeniach, które dają różne wyniki w różnych warunkach i tak naprawdę, każdy może zbudować bazę dla swojej teorii jeśli coś zmierzy.
Ja na przykład badam zależność liczby słów od ich długości. Pan Waldemar w styczniu wykona eksperyment by potwierdzić istnienie Elektrino. Pan Stanisław Heller wymyśli kiedyś doświadczenie by udowodnić, że przestrzeń wywiera ciśnienie na materię ...
Szanuję Pana Profesorze ... wbrew temu co mówi emocjonalnie Pan Waldemar. To nie jest tak, że Pan Waldemar mówi źle. On po prostu nie może zrozumieć wyobcowania, obojętności tych, którzy powinni być przykładem tolerancji, która powinna tkwić w zasadach nauki. Próba pochylania się nad kimś, kto myśli inaczej powinna być czymś naturalnym. Ale nie jest. I to odkrył kiedyś Stachura ...
pozdrawiam serdecznie i przepraszam za swoją nietaktowność ... Ja po prostu nie umiem dyskutować.
"Rozdwojenie jaźni..."
Nic podobnego, czyta Pan nieuważnie.
Zrobię Panu, charytatywnie, streszczenie managerskie (chronologiczne).
AJ do JG
Postudiuj..., postudiuj...Zmierz...
JG do AJ
Nie ma mowy, szkoda czasu. (Przy okazji wolałbym nie przechodzić na Ty).
AJ do JG
Skoro nie masz czasu na studia, to się nie wypowiadaj w o ogóle, albo, jeśli się wypowiadasz, zastrzegaj z góry, że wypowiadasz się z pozycji ignoranta.
JG do AJ
Wiesz Arkadiuszu, czas na naukę to Ja mam zawsze...
"...czy wyuczona technika wzbudzania konsternacji?"
Mam nadzieję, że nie czuje się Pan skonsternowany, zwłaszcza w kontekście miary inteligencji, którą Pan zdefiniował.
"Zwariowałeś??????????????"
Tak, zwariowałem, teraz masz to na piśmie.
...a co z książkami?
Jeszcze jedno, czy Ziemia zwalnia, według Ciebie, prędkość wirowania wokół osi, czy nie?
Jeśli zwalnia, to ile czasu na rok?
Naprawdę nie szkoda Tobie czasu na to?
2009-11-18 20:58Nie.
Pocieszające jest, że "Czas się spóźnia", czyli mamy go coraz więcej.
Jeszcze jedno, czy Ziemia zwalnia, według Ciebie, prędkość wirowania wokół osi, czy nie?
Jeśli zwalnia, to ile czasu na rok?
Zwalnia. Doba wydłuża się w tempie 0,0015 s za 100 lat. Szkoda, że nie amsz przed sobą książki Prof. Bazijewa. Gdybyś poczytał o Ziemi w jego książce, dopiero byś szeoko otworzył oczy.
Ale ... ja wczoraj w nocy napisałem odpowiedni list do Moskwy i jak dostanę informację, to napiszę Tobie instrukcję postępowania, w celu otrzymania tych trzech egzemplarzy.
Pan:
"przestraszony jej "bezwzględnością" na inność, obojętnością na to co ktoś chciałby powiedzieć inaczej."
E:
Byłem obojętny na to co pan mówił i mówi?
Pan:
" nie raczącej nawet pochylić się nad tymi co myślą inaczej."
E:
Nie raczyłem się pochylić nad tymi co myślą inaczej?
Pan:
" ucieka się do zdawkowości odpowiedzi, do burknięć lub wybiegów, w rodzaju: no tak, tak mówią niektórzy, ale wielu mówi inaczej, co potwierdza to co mówią niektórzy."
E:
Ja napisałem zdawkowe odpowiedzi,burknąłem lub czyniłem wybiegi?
Pan:
"I dobrze Pan wie, że jednego nie wolno dotykać. Naszego "ja" zbudowanego na doświadczeniu, wiedzy, na naszej wyjątkowości, która tak naprawdę w każdym momencie tego niby naszego życia pochodzi od innych."
E:
Nauka nie jest dziełem jednego «Ja». Czy ja eksponuję swoją twórczość na salonie.Piszę o moich pracach,książkach?
Pan:
"Popularyzacja nauki - tak, to oczywiście szczytne zadanie. Ale nigdy w imię nawet jednego człowieka, który patrzy na to inaczej."
E:
Mało razy pisałem o jednym człowieku który mysli /myślał inaczej?
Pan:
"Ostatnio modny jest problem krzyży w szkołach. Czy uznaje Pan, że ten kto jest przeciw popularyzacji symboli chrześcijańskich w szkołach jest człowiekiem znikąd, bez racji bytu i prawa do szacunku?"
E:
Żadam wydania stosownej ,jednoznacznej i konkretnej ustawy o symbolach religijnych w instytucja państwowych- wtedy dyskusji nie będzie.
Pan:
"A przecież nauka ma coś z demokracji: jest zbiorem myśli, dociekań, opartych na doświadczeniach, które dają różne wyniki w różnych warunkach i tak naprawdę, każdy może zbudować bazę dla swojej teorii jeśli coś zmierzy."
E:
Mysli pan że jestem innego zdania?
Pan:
"Ja na przykład badam zależność liczby słów od ich długości."
E:
Bardzo ciekawe. Ale czy zbadał pan zalezność mowy od grawitacji?
Pan:
" Próba pochylania się nad kimś, kto myśli inaczej powinna być czymś naturalnym."
E:
Ale jeśli «pochylenie» prowadzi do krytyki «myślenia inaczej» to czy należy ją schować i nie ujawniać ? Nauka powstaje w ścieraniu się idei,myśli i argumentów racjonalnych. Nauka bez opatrzenia pytaniem każdego twierdzenia nie jest nauką.Ja wiem że to boli tak jak matkę boli krytyka jej dziecka,nawet krytyka słuszna. I nic na to nie poradzę.Myśli pan, że ja w swym życiu zawodowym nie doświadczyłem krytyki odmawiającej wartości myśli moich? W nauce nie my jesteśmy ważni: ważna jest prawda, do której uporczywie dążym wszyscy razem.
Pozdrawiam.
OK. Dziękuję.
Kończę na dziś, jestem mocno zmęczony.
/E:
Ale jeśli «pochylenie» prowadzi do krytyki «myślenia inaczej» to czy należy ją schować i nie ujawniać ? Nauka powstaje w ścieraniu się idei,myśli i argumentów racjonalnych. Nauka bez opatrzenia pytaniem każdego twierdzenia nie jest nauką.Ja wiem że to boli tak jak matkę boli krytyka jej dziecka,nawet krytyka słuszna. I nic na to nie poradzę.Myśli pan, że ja w swym życiu zawodowym nie doświadczyłem krytyki odmawiającej wartości myśli moich? W nauce nie my jesteśmy ważni: ważna jest prawda, do której uporczywie dążym wszyscy razem./
Dopisuję sie do powyższego.
/Kończę na dziś, jestem mocno zmęczony./
ja wogóle nie zaczynałem. Nie ta platforma.
Proszę się zapytać, kto sprowadził na salon
panów w.m. oraz St.Hellera.
Proszę się zapytać, kto sprowadził na salon
panów w.m. orazt St.Hellera/
Co w tym wymuszonego? Chciałeś Pan poruszyć tą sprawę to ją poruszyłeś.
Mnie sprowadził na salon bloger kejow. A Stanisław niech się sam tłumaczy.
Tak przy okazji: I co z tego wynika? Daj Pan wymuszoną odpowiedź!
"Ale czy zbadał pan zalezność mowy od grawitacji?"
Hmmm... A to by mnie nawet interesowało, jeśli można coś więcej ;)
Dręczy mnie pytanie, w jaki sposób tak dokładnie obliczony jest czas astronomiczny Ziemi - czyżby można było go tak precyzyjnie ustalić na podstawie gwiazd?
I jeszcze wracając do wykresu z przestępnymi sekundami, to wygląda na to, że po odjęciu poprawki na czas iluzoryczny pozostaje sinusoida, która - może nie idealnie, ale pasuje dosyć dobrze do cyklów aktywności Słońca, następny rodzaj fluktuacji pojawia się zawsze latem - czyżby odzwierciedlał on oddziaływanie grawitacyjne centrum galaktyki, jako że Ziemia właśnie w czasie lata na półkuli północnej znajduje się go najbliżej? No i jeszcze od końca lat 90-tych pojawił się kolejny silny czynnik - czyżby zbliżała się do nas jakaś duża masa? ;)
Tutaj można zobaczyć wykres po wyeliminowaniu sinusoidy (na czerwono) - trend póki co wykładniczy... Konserwatyści nie będą zadowoleni :)
2009-11-19 11:26Panie Profesorze! Proszę nie brać zbyt poważnie głosu jakiegoś nieudacznika w Anglii, któremu coś nie wyszło w życiu, więc czasami ma żal do wszystkich i wszystkiego.
Całkowicie się z Panem zgadzam! I w tym sęk ...
Kiedyś dokonałem takiego podziału na słowa myślane, mówione i pisane. Słowa mówione prawie pokrywają się ze słowami myślanymi. Bo gdy mówimy to natychmiast przekazujemy słowa powstające w naszych głowach. Te słowa mówione można przedstawić w postaci słów pisanych, czyli po prostu zapisanych na kartce papieru lub np. w komputerze.
I rozkład tych właśnie słów jest rozkładem:
normalnym
lognormalnym
przypominającym rozkład promieniowania ciała doskonale czarnego
rozkład falowy Schroedingera
opisanym na iloczynie funkcji sinus obrotu ciał Układu Słonecznego
na iloczynie sinusów fal mózgu: alfa, beta, gamma, theta ....
No i mnie po prostu ciekawi dlaczego?
A być może istnieje odpowiedź lapidarna, prozaiczna ... i niepotrzebnie trudzę nad tym swoją głowę.
A teraz niech Pan spojrzy na ścierające się poglądy na blogu, zahaczające czasami o czyjeś „personalnia” (sam nie jestem bez winy). Przecież każda taka teoria wrzucona w machinę przecedzającą wszystko przez język nauki współczesnej, zostanie wymyta z wszystkiego, nawet z nazwy teoria. Bo każdy tryb tej machiny był gdzieś publikowany np. w Physical Review. A więc takie odmienne teorie nie pasują do niej i biada temu, kto wpadnie pod jej walec.
To tylko taka moja wizja, stąd wiele obaw i wciąż powracające pytanie, czy salon – nie tylko dla mnie – jest właściwym miejscem do prezentowania myśli odmiennych, z całym szacunkiem dla ogromnej wiedzy jej twórców i popularyzatorskiej funkcji jaką spełnia.
A wracając do tego sęka ...
Ścieranie się poglądów o którym Pan pisze jest jak ścieranie się fal na powierzchni morza, które każdego roku zabiera połacie wiedzy niczyjej. Ja staram się stać na brzegu i to morze obserwować. Jak już napisałem nie umiem dyskutować, nie lubię „fal” polemiki. Może dlatego, że niezbyt dobrze pływam.
Bardziej interesuje mnie forma wypowiedzi niż ich treść, np. tych pisanych przez prof. Jadczyka. Podziwiam, piękno połączeń słów, coraz doskonalsze sposoby przekazywania myśli. Natomiast treść wypowiedzi jest dla mnie jakby drugoplanowa, bo podlega prawu entropii: jedne poglądy powstają inne im zaprzeczają, jeszcze inne zanikają by się ponownie odrodzić w innej acz podobnej postaci. Tak jak morskie fale. (Ten trwający od tysiącleci proces powstawania i doskonalenia myśli, jest przedmiotem moich dociekań w teorii słowa.)
Dlatego na tym blogu wszyscy mają rację, choć tylko tak długo jak długo racji tej nie zastąpi inna.
Dziękuje za poświęcony mi czas
Z poważaniem
Przedstawił pan ciekawy sąd:
"Natomiast treść wypowiedzi jest dla mnie jakby drugoplanowa, bo podlega prawu entropii"
Chyba ma pan na mysli ekran monitora,zapis pliku w pamięci procesora lub drukowany papier książki?
Jesli tak, to rzeczywiście nośniki (podkreslam - nosniki) treści podlegają II zasadzie termodynamiki.
Tymczasem sama treści jest reprezentacją fenomenu duchowego:procesów mentalnych.
A w odniesieniu do tej dziedziny wszystko wskazuje ,że procesy mentalne wiążą się ze zmniejszaniem entropii czyli nie obowiązuje je II prawo termodynamiki.
Przypuszczam - ale to nie jest hipoteza naukowa- że treść naszych mysli jest wieczna:wypływa z wieczności i do niej wraca.
Podobnie jak słowo,mowa ludzka -to nie zjawisko akustyczne ani zjawisko elektromagnetyczne w korze mózgowej lub chemiczne tamże.
To z innego świata fenomen.
Ale to takie swobodne bajanie.Pozdrawiam.
Znalazłem dane obserwacyjne od 2.01.1973, trochę mi zajęło odpowiednie ich obrobienie, ale w końcu dzisiaj się udało, więc zainteresowanych numerologów zapraszam do siebie na degustację wykresów :)
2009-11-23 18:32Czy światło może być smutne? Czy może być wesołe? Czy też przymiotniki smutny i wesoły dotyczą tylko stanu psychicznego i emocjonalnego naukowców światło badających? Otóż światło może być smutne. Może być zimne i może być gorące. A naukowcy...
komentarze (73)Człowiek ma tę dziwną właściwość, że zauważa symetrię. Patrzy na obraz i doszukuje się symetrii. Jednak w przyrodzie idealne symetrie nie występują. Płatek śniegu nie jest idealnie symetryczny i zwierciadła nie są idealne. Poniższy obrazek z CERNu ...
komentarze (166)Są dwa sposoby przedstawiania i popularyzowania nauki. Sposób pierwszy, raczej typowy, to apologetyka ex cahtedra . Popularyzator przedstawia się albo jako stary wyjadacz, albo jako kolega starych wyjadaczy i, przeplatając opowieść fachowym żargonem mającym za zadanie...
komentarze (124)Zgłoszenie zostało zapisane.
Wystąpił błąd. Spróbuj ponownie później.
Czy na pewno chcesz zablokować tego użytkownika?
Naukowiec, zainteresowany obrzeżami nauki.
Życie jest religią.
Nasze życiowe doświadczenia odzwierciedlają nasze oddziaływania z Bogiem.
Ludzie śpiący są ludźmi małej wiary gdy idzie o ich oddziaływania ze wszystkim co stworzone.
Niektórzy ludzie sądzą, że świat istnieje dla nich, po to, by go pokonać, zignorować lub zgasić.
Dla tych ludzi świat zgaśnie.
Staną się dokładnie tym co dali życiu.
Staną się jedynie snem w "przeszłości".
Ci co baczą uważnie na obiektywną rzeczywistość wokół siebie, staną się rzeczywistością "Przyszłości"

/algorytmami namawiających panienki do prób prokreacji/ No to wyszło szydło z worka....
A tu coś co zahacza o Twoją działkę probabilistyczną: Random Walks on Clifford Algebras...
Dobra, z chęcią postudiuję Twoje eksperymenty z Cliffordem. Cliffordy pojawiają się w...
/Prawie cała kultura światowa wciąż posadowiona jest na ogłupiających fałszach...
Snajper to snajper: ma zabijać z ukrycia wskazane mu przez przełożonego osoby, nie wchodzić w...
komentarze (129) skomentuj